Maxim Vengerov zagra w Polsce!
Maxim Vengerov (fot. BE&W)
Koncert nadzwyczajny Maxima Vengerova zakończy 23 października XIV Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego. Vengerov jest przewodniczącym jury konkursu. Informację podał dyrektor konkursu, Andrzej Wituski. Konkurs rozpocznie się 8 października w Poznaniu. Wystąpi w nim 53 artystów.
„Udało się namówić Maxima Vengerova i zamiast drugiej gali będzie koncert nadzwyczajny, w którym zagra on z Filharmonią Poznańską koncert Beethovena. Jest to powrót Vengerova na estrady świata po kilkuletniej przerwie spowodowanej kontuzją. Po Poznaniu jest Londyn, Dubaj, Tel Aviv” – powiedział Wituski.
Inauguracja XIV edycji festiwalu, przesłuchania i koncert laureatów odbędą się w poznańskiej Auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza. W koncercie inauguracyjnym wystąpi Agata Szymczewska i Orkiestra Narodowa Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Pablo Gonzaleza.
Przewodniczący jury Maxim Vengerov dopuścił do konkursu 53 artystów z 21 krajów. Wcześniej osobiście przesłuchał ponad 120 skrzypków. Przesłuchania odbyły się w 9 miastach świata: Bergamo, Londynie, Quebecu, Jokohamie, Seulu, Moskwie, Baku, Brukseli i Poznaniu. Z każdym ze skrzypków Vengerov odbył ponadto osobistą rozmowę i na tej podstawie dokonał wyboru uczestników. Zapoznał się również z zarejestrowanymi na DVD występami skrzypków, dopuszczonych do preselekcji w drodze wyjątku.
Podczas konkursu uczestnicy wykonywać będą utwory m.in. Henryka Wieniawskiego, Jana Sebastiana Bacha i Niccolo Paganiniego. Zdobywca I nagrody otrzyma 30 tys. euro i złoty medal, II nagrody - 20 tys. euro i srebrny medal, III nagrody - 12 tys. euro i brązowy medal. Jury przyzna też trzy wyróżnienia po 5 tys. euro. Maxim Vengerov wybierze ponadto jedną osobę, której będzie następnie - w nagrodę - udzielał lekcji.
Jak poinformował Wituski, w październiku na Placu Mickiewicza w Poznaniu prawdopodobnie stanie "tymczasowy" pomnik Henryka Wieniawskiego. Ma to być jedno z wydarzeń towarzyszących konkursowi. „Mam nadzieję, że uda nam się postawić na czternaście dni obok pomnika Adama Mickiewicza pomnik Wieniawskiego tej samej postury. A potem byśmy ogłosili konkurs, na jego nową lokalizację” - powiedział.
Przewodniczący jury Maxim Vengerov jest pochodzącym z Rosji wirtuozem skrzypiec i altówki, dyrygentem i pedagogiem. Jako 10-latek zdobył I nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Młodych Skrzypków im. Karola Lipińskiego i Henryka Wieniawskiego w Lublinie. W 1990 r. zwyciężył w Międzynarodowym Konkursie im. Carla Flescha w Londynie. Od 2005 r. jest profesorem Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie.
www.kultura.onet.pl (30.08.2011)
Koncert Vengerova uświetni finał
XIV konkursu im. Wieniawskiego
Koncert nadzwyczajny Maxima Vengerova zakończy 23 października XIV Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego. Vengerov jest przewodniczącym jury konkursu. Informację podał w poniedziałek na konferencji prasowej dyrektor konkursu, Andrzej Wituski. Konkurs rozpocznie się 8 października w Poznaniu. Wystąpi w nim 53 artystów.
"Udało się namówić Maxima Vengerova i zamiast drugiej gali będzie koncert nadzwyczajny, w którym zagra on z Filharmonią Poznańską koncert Beethovena. Jest to powrót Vengerova na estrady świata po kilkuletniej przerwie spowodowanej kontuzją. Po Poznaniu jest Londyn, Dubaj, Tel Aviv" – powiedział Wituski.
Inauguracja XIV edycji festiwalu, przesłuchania i koncert laureatów odbędą się w poznańskiej Auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza. W koncercie inauguracyjnym wystąpi Agata Szymczewska i Orkiestra Narodowa Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Pablo Gonzaleza.
Przewodniczący jury Maxim Vengerov dopuścił do konkursu 53 artystów z 21 krajów. Wcześniej osobiście przesłuchał ponad 120 skrzypków. Przesłuchania odbyły się w 9 miastach świata: Bergamo, Londynie, Quebecu, Jokohamie, Seulu, Moskwie, Baku, Brukseli i Poznaniu. Z każdym ze skrzypków Vengerov odbył ponadto osobistą rozmowę i na tej podstawie dokonał wyboru uczestników. Zapoznał się również z zarejestrowanymi na DVD występami skrzypków, dopuszczonych do preselekcji w drodze wyjątku.
Podczas konkursu uczestnicy wykonywać będą utwory m.in. Henryka Wieniawskiego, Jana Sebastiana Bacha i Niccolo Paganiniego.
Zdobywca I nagrody otrzyma 30 tys. euro i złoty medal, II nagrody - 20 tys. euro i srebrny medal, III nagrody - 12 tys. euro i brązowy medal. Jury przyzna też trzy wyróżnienia po 5 tys. euro. Maxim Vengerov wybierze ponadto jedną osobę, której będzie następnie - w nagrodę - udzielał lekcji.
Jak poinformował Wituski, w październiku na Placu Mickiewicza w Poznaniu prawdopodobnie stanie "tymczasowy" pomnik Henryka Wieniawskiego. Ma to być jedno z wydarzeń towarzyszących konkursowi.
„Mam nadzieję, że uda nam się postawić na czternaście dni obok pomnika Adama Mickiewicza pomnik Wieniawskiego tej samej postury. A potem byśmy ogłosili konkurs, na jego nową lokalizację” - powiedział.
Przewodniczący jury Maxim Vengerov jest pochodzącym z Rosji wirtuozem skrzypiec i altówki, dyrygentem i pedagogiem. Jako 10-latek zdobył I nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Młodych Skrzypków im. Karola Lipińskiego i Henryka Wieniawskiego w Lublinie. W 1990 r. zwyciężył w Międzynarodowym Konkursie im. Carla Flescha w Londynie. Od 2005 r. jest profesorem Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie.
PAP (29.08.2011)
Konkurs Wieniawskiego: Rozmowa z dyrektorem Andrzejem Wituskim

Andrzej Wituski, dyrektor Międzynarodowych Konkursów im. Henryka Wieniawskiego (Fot. Marek Zakrzewski)
Z Andrzejem Wituskim, dyrektorem Międzynarodowych Konkursów im. Henryka Wieniawskiego, rozmawia Marek Zaradniak.
Do XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego pozostało jeszcze 40 dni. Czy wszystko jest już zapięte na ostatni guzik?
Andrzej Wituski: - Czterdzieści dni to dużo i mało. Zadowolony jestem z tak zwanych generaliów. One są zapięte na ostatni guzik. Natomiast istnieją jeszcze dziesiątki problemów czekających na rozwiązanie, przy czym nie chodzi tylko o pieniądze. Zakładam, że codziennie czynimy jakiś krok do przodu. Czeka choćby spotkanie z zespołem redakcyjnym "Głosu Konkursowego" czy zapięcie kalendarza spotkań z gośćmi Konkursu.
Przewodniczący jury zdecydował, że nie zadyryguje - jak planował - w IV etapie Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej, lecz zagra z nią podczas drugiej gali finałowej 23 października Koncert skrzypcowy D-dur Ludwiga van Beethovena. Skąd ten pomysł?
Andrzej Wituski: - To rezultat rozmów w Gdańsku pomiędzy Maximem Vengerovem a mną. Potrzebowałem na to dużo sił i czasu, bo to także decyzja finansowa, ale tutaj ogromną rolę odegrała życzliwość Filharmonii Poznańskiej, która przecież nie miała tego w planach. Decyzja Vengerova spowodowała, że ten koncert zatytułowaliśmy "A jednak zagra". Gdy zgłosił możliwość zagrania, wówczas trzeba było wyłączyć dyrygowanie, bo jednego z drugim nie da się pogodzić. Orkiestrę Filharmonii Poznańskiej poprowadzi w IV etapie, jak i podczas wspomnianej gali, Marek Pijarowski.
Bilety na poszczególne etapy konkursu będą dostępne od 5 września, a
bilety na koncert Vengerova już można kupić. Jakie jest zainteresowanie?
Andrzej Wituski: - Co trzeci telefon do tej pory dotyczył tego, czy
Vengerov zagra. Myślę, że o tym jakie jest zainteresowanie będziemy
mogli porozmawiać w tydzień od uruchomienia pełnej sprzedaży biletów,
ale jestem optymistą.
Na laureatów Konkursu czeka cały wachlarz nagród. Ta główna to
30.000 euro, ale są też i te pozaregulaminowe. Które z nich są
najciekawsze?
Andrzej Wituski: - Najważniejsza to opieka Vengerova nad wybranym
przez niego skrzypkiem i danie mu odpowiedniej liczby lekcji. Jest
tournee po Brazylii z orkiestrą pod batutą Jose Marii Florencio za
najlepiej wykonany koncert Wolfganga Amadeusza Mozarta. Czekają
nagrody Wandy Wiłkomirskiej za najlepsze wykonanie utworu Karola
Szymanowskiego czy Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego za
najlepiej wykonany koncert patrona Konkursu. Są wreszcie nagrody
publiczności, kapituły krytyków czy jury młodzieżowego. Niezwykle
interesująca jest nagroda brytyjskiego lutnika Floriana Leonharda, który
postanowił na rok oddać w depozyt pochodzące z jego kolekcji skrzypce
zbudowane w 1773 roku przez Giovanniego Battistę Guadagniniego z
Turynu. W sumie jest tych nagród 30 i uważam, że i one stanowią o
prestiżu tego Konkursu.
W poprzednich latach fundatorzy nagród zgłaszali się nawet w ostatnim momencie. Czy w tym roku też jest taka możliwość?
Andrzej Wituski: - Tak. Do finału wchodzi sześciu kandydatów.
Poszukujemy fundatora nagrody dla tego skrzypka, który będzie siódmy.
Chciałbym też, aby była nagroda za najlepsze współdziałanie z Orkiestrą
Kameralną Agnieszki Duczmal.
Marek Zaradniak (Głos Wielkopolski, 30.08.2011)
Wieniawski jak Mickiewicz
Transmisja internetowa na żywo, relacje w TVP Kultura i bardziej
otwarta formuła przesłuchań. Sprzedaż biletów na przesłuchania Konkursu
Wieniawskiego rusza już 5 września.
XIV edycja imprezy rozpocznie się 8 października i potrwa dwa tygodnie. - Za 41 dni poznamy kolejność występów - zdradził Andrzej Wituski, dyrektor Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, podczas wczorajszej konferencji prasowej. Od ponad trzech miesięcy wiadomo, że w pierwszych dniach października do Poznania przyjedzie 53 skrzypków z 21 krajów całego świata, m.in. USA, Australii, Rosji, Japonii, Chin, Kazachstanu, Korei Południowej, Armenii, Niemiec i Kanady. - W sumie 30 kobiet i 23 mężczyzn - wylicza Wituski.
Uczestnicy konkursu zostali wyłonieni w specjalnych preselekcjach przez Maxima Vengerova, wirtuoza skrzypiec i nowego przewodniczącego jury. Wśród skrzypków, których usłyszymy w konkursie, jest 16 Polaków, m.in. młodzi artyści związani z Poznaniem: Mercedes Borguńska, Sandra Haniszewska, Celina Kotz, Joanna Kreft, Marcin Ostrowski, Aleksandra Rytwińska, Maciej Strzelecki i Marta Wasilewicz.
Podczas tegorocznego konkursu będzie sporo nowości. Nowy przewodniczący zadecydował m.in., że w III etapie przesłuchań uczestnicy wystąpią w roli solisty i dyrygenta orkiestry Amadeus, a w etapie IV - zagrają pod jego batutą. Skrzypków oceniać będzie 14-osobowe jury, w którym obok takich sław jak Erich Gruenberg, Murad Adigezalzade, Koichiro Harada czy Yuri Simonov zasiądą też laureaci poprzednich edycji konkursu - Zakhar Bron, Piotr Milewski i Bartek Nizioł. Uczestnicy, którzy nie przejdą do dalszych etapów, będą mogli porozmawiać o swoim występie z Vengerovem. - Takiej sytuacji do tej pory nie było - podkreśla Wituski. - Dotąd juror uciekał po przesłuchaniu, by nie być posądzonym o nieuczciwość - opowiada.
W koncercie inauguracyjnym (sobota, 8 października, godz. 19, Aula UAM) wystąpi zwyciężczyni poprzedniej edycji konkursu Agata Szymczewska. Towarzyszyć jej będzie orkiestra Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Pablo Gonzaleza.
Gala Laureatów czeka nas w sobotę, 22 października (godz. 19). Dzień później konkurs zakończy występ Maxima Vengerova, w którym artysta zagra razem z Filharmonią Poznańską koncert Beethovena. - To będzie powrót Vengerova na estrady świata po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją - mówi Wituski. - Po Poznaniu będzie Londyn, Dubaj, Tel Awiw - opowiada o dalszych planach koncertowych artysty.
Konkursowym zmaganiom w Poznaniu przysłuchiwać się będzie Kapituła Krytyków, złożona ze znanych dziennikarzy muzycznych (m.in. Jacka Hawryluka i Doroty Szwarcman). Bilety na przesłuchania trafią do sprzedaży 5 września. Trzeba za nie zapłacić od 12 do 80 zł. Dla melomanów, którzy nie będą mogli wziąć udziału w przesłuchaniach, organizatorzy konkursu przygotowują internetową relację na żywo. - W Auli UAM, na piętrze, przez dwa tygodnie będzie działało studio konkursowe - zapowiada Wituski. - Mamy też zapewnienie, że relacje w TVP Kultura będą wyglądały tak jak transmisje z zeszłorocznego konkursu chopinowskiego - dodaje.
Zwycięzca tegorocznego konkursu otrzyma 30 tys. euro i złoty medal. Będą też nagrody dodatkowe, np. Nagroda Publiczności, Nagroda Jury Młodzieżowego (obie w wysokości 5 tys. euro), czy Stypendium Fundacji Rozwoju Miasta Poznania dla najlepszego Wielkopolanina w konkursie (24 tys. zł).
Jednym z wydarzeń towarzyszących konkursowi będzie wystawa rzeźb dedykowanych Henrykowi Wieniawskiemu (Aula Nova Akademii Muzycznej) i odsłonięcie tablicy upamiętniającej koncerty Henryka i Józefa Wieniawskich (hotel Bazar).
Niewykluczone, że na czas konkursu obok pomnika Adama Mickiewicza stanie podobnych rozmiarów wizerunek Henryka Wieniawskiego, wykonany z twardego styropianu. - Po konkursie poszukamy dla niego nowej lokalizacji - zapowiada Wituski.
Marta Kaźmierska (Gazeta Wyborcza, 30.08.2011)
Vengerov jednak zagra na konkursie Wieniawskiego

Tylko nieco ponad miesiąc pozostał do do XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego. Odbędzie się on od 8 do 23 października. Aktualnie dopinane są ostatnie szczegóły. Przewodniczący jury światowej sławy skrzypek i dyrygent Maxim Vengerov zdecydował, że nie zadyryguje Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej towarzyszącą uczestnikom IV etapu. Poprowadzi ją Marek Pijarowski. Vengerov natomiast zdecydował się zademonstrować swój talent skrzypka i podczas II koncertu galowego 23 października z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej pod batutą Marka Pijarowskiego wykona Koncert skrzypcowy Ludwiga van Beethovena.
Marek Zaradniak (Głos Wielkopolski, 29.08.2011)
Kto daje skrzydła Filharmonii?
Rozmowa z Wojciechem Nentwigiem, dyrektorem Filharmonii Poznańskiej
Muzyka skrzypcowa z udziałem gwiazd: Viktorii Mullovej i Maxima Vengerova zdominuje pierwsze miesiące nowego sezonu Filharmonii Poznańskiej. Zaproszenia na koncerty przyjęli też inspirujący dyrygenci, jak Christopher Hogwood i Alberto Zedda. Wyobraźmy sobie, że jest lipiec 2012 roku, skończył się sezon w Filharmonii Poznańskiej. Pan jest zadowolony z tego, co się wydarzyło. Co by się musiało stać, żeby Pan odczuł taką satysfakcję, a co byłoby bonusem, spełnieniem marzeń?
Byłbym szczęśliwy, gdyby to, co zaplanowaliśmy na 65. sezon Filharmonii Poznańskiej, udało się urzeczywistnić w stu procentach. Chciałbym, żeby odbył się koncert arii kastratów Philippe'a Jaroussky'ego z zespołem, żebyśmy pokłonili się w 80. urodziny Wojciechowi Kilarowi, żeby zwieńczył ten sezon niezwykły pianista, w Polsce prawie nieznany, Simon Trpčeski... Oczywiście, że mam też kilka marzeń. I nie ukrywam, że pracujemy nad ich spełnieniem, planując teraz - ku zdumieniu niektórych artystów i dyrektorów polskich instytucji - sezon 2013/2014.
A to akurat nie powinno nikogo dziwić. Na Zachodzie planuje się już dzisiaj harmonogramy na 2016 rok.
Starałem się każdego roku szybko nadganiać ten dystans i w jednym sezonie przygotowywać dwa. Jak na Polskę jest to chyba wciąż coś niezwykłego.
Czy takie wyprzedzenie ułatwia rozmowy z partnerami?
Z zagranicznymi ułatwia, ale i niesie ryzyko. Zawierając umowy, nie wiem bowiem, na co będzie nas stać w roku 2014, 2013, ba - nawet w 2012. Ale ta praca wiąże się z takim ryzykiem. W każdym razie w Polsce.
W pierwszych miesiącach sezonu najważniejsze będą skrzypce.
Śmiem twierdzić, że poznaniacy, być może dzięki Konkursom Wieniawskiego, kochają skrzypce trochę więcej niż w innych częściach Polski. Miniony sezon kończyła Koncertem D-dur Brahmsa supergwiazda światowej wiolinistyki - Sarah Chang. A nowy sezon otworzy, również Koncertem Brahmsa, Viktoria Mullova.
Mullova będzie po raz pierwszy w Poznaniu. To skrzypaczka ze światowej czołówki. Zapewne ten koncert jest szczególnie oczekiwany.
Już teraz rezerwowane są miejsca na ten koncert. Z Mullovą spotkałem się mniej więcej trzy lata temu w Berlinie. Moje zaproszenie bardzo ją zainteresowało, bo Viktoria wie, że w Poznaniu odbywają się "duże" Konkursy Wieniawskiego, a ona była laureatką "małego" Konkursu Wieniawskiego w Lublinie.
Tego, który wygrał Vadim Repin, otwierający poprzedni sezon Filharmonii Poznańskiej, a także Maxim Vengerov, szef jury zbliżającego się "dużego" Konkursu Wieniawskiego.
Mullova nie dotarła na "Wieniawskiego" do Poznania, bo konkursy nie były jej potrzebne. Jednak bardzo się ucieszyła, że zagra w mieście Konkursów Wieniawskiego. Ta artystka jest dla mnie muzykiem absolutnie perfekcyjnym. Myślę, że jej wykonanie Brahmsa będzie elektryzujące.
Także Maxim Vengerov, szef jury Konkursu Wieniawskiego, zagra z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej podczas specjalnego koncertu 23 października.
Maxim Vengerov jest nie tylko fenomenalnym wirtuozem, ale i niekonwencjonalnym muzykiem. Jeśli ktoś taki gra z orkiestrą, potrafi ją uskrzydlić. Tym bardziej, że obecny poziom zespołu a tamten sprzed pięciu lat, to inne standardy.
Jest Pan zatem spokojny o orkiestrę w nowym sezonie?
Orkiestra to żywy organizm, którego nie da się do końca "zaprogramować". Ale jestem dobrej myśli po tym, co się zdarzyło w poprzednim sezonie. Na przykład w Filharmonii Narodowej w Warszawie, gdzie wykonaliśmy między innymi IV Symfonię Mahlera. Publiczność nieskora - jak wiem - do entuzjazmu wobec zespołów z miast mniejszych niż Warszawa, zareagowała najpierw przejmującą ciszą, a potem frenetycznymi oklaskami. Takie wydarzenia, które były udziałem publiczności poznańskiej, dodają skrzydeł i wiary w to, co się robi.
Co w nowym sezonie będzie dla orkiestry szczególną okazją do rozwoju?
Naszą ideą jest to, by każdy kolejny program oznaczał kolejny krok w rozwoju orkiestry. Przykładem artystycznego unoszenia może być zmierzenie się z muzyką Mahlera. Graliśmy już kilka jego symfonii, a na koniec Roku Mahlerowskiego przewidzieliśmy monumentalną - trzecią. Na otwarcie sezonu zabrzmi też III Symfonia Eroica Beethovena, lecz w wersji... Gustava Mahlera. Wykonamy również Requiem Verdiego, utwór niezbyt często wykonywany w Filharmonii Poznańskiej. Przy pulpicie dyrygenckim stanie po latach Jacek Kaspszyk, a wśród solistów znajdą się: Melanie Diener, bywalczyni największych scen operowych, ciągle w Polsce niedoceniana, znakomita Urszula Kryger, wspaniały tenor włoski Francesco Demuro i niezrównany ukraiński bas Aleksander Teliga, którego odkrył dla Polski właśnie Jacek Kaspszyk.
Aż trzy razy przyjedzie do Poznania jeden z głównych światowych specjalistów wykonawstwa muzyki dawnej Christopher Hogwood. To też szansa na rozwój dla orkiestry.
Jeszcze nie tak dawno nawet nie śmiałem śnić o tym, że przed naszą orkiestrą będzie regularnie stawał Christopher Hogwood. Przed pierwszym jego koncertem, w kwietniu tego roku, byłem zestresowany, ale po kilku pierwszych taktach, wiedziałem, że przeżyję upojny wieczór. Dla takich chwil i doznań warte są lata ciężkiej pracy. Z Hogwoodem czekają nas między innymi bardzo ciekawie skonstruowane koncerty mozartowskie z okazji 220. rocznicy śmierci Wolfganga Amadeusza. Ich motywem przewodnim będzie Symfonia Haffnerowska przeplatana ariami i koncertem fortepianowym. Pomysły Christophera Hogwooda są fascynujące.
Nazwisk wybitnych dyrygentów będzie jeszcze kilka.
Ogromnie mnie cieszy, że 29 lutego przypada 220. rocznica urodzin Gioacchino Rossiniego. Przy pulpicie dyrygenckim stanie rossiniowska batuta numer jeden na świecie, czyli Alberto Zedda. Maestro, jak już zasygnalizował, wybierze także nieznane na polskich estradach fragmenty utworów Rossiniego. W tej gali wystąpi Julia Lezhneva, jedna z najwspanialszych sopranistek koloraturowych naszych czasów, odkryta przez Marka Minkowskiego. Po raz pierwszy w Polsce zaśpiewa właśnie w Poznaniu. Co do dyrygentów, bardzo jestem zadowolony, że z naszą orkiestrą występują ci, których na innych polskich estradach nie ma. Myślę na przykład o młodych, na świecie uznawanych za wschodzące gwiazdy. Należą do nich: Mikhail Tatarnikov - prawa ręka Walerego Gergiewa czy Jeremie Rhorera, a w nowym cyklu Muzyka nie tak dawna wystąpi Ainars Rubikis - trzydziestokilkuletni szef opery w Rydze, zwycięzca prestiżowego Konkursu Mahlera w Bambergu. Z młodych dyrygentów pojawią się i Polacy: oczywiście Łukasz Borowicz, nasz pierwszy gościnny kapelmistrz czy odkryty poniekąd przez nas Jakub Chrenowicz, asystent dyrektora Antoniego Wita w Filharmonii Narodowej. Wiążemy z nim ogromne nadzieje.
W nowym sezonie jest kilka ciekawych propozycji repertuarowych, na przykład z XX wieku...
Proszę spojrzeć, co orkiestra zagra pod dyrekcją Rubikisa. Jak na Polskę - program niestandardowy: Ravel, Strawiński, Britten, Szczedrin. Inna ciekawostka: nie wiem czy kiedykolwiek w Poznaniu można było usłyszeć w dwa wieczory komplet koncertów fortepianowych Beethovena? Zwłaszcza z udziałem takiej znakomitości jak Rudolf Buchbinder. Zamawiamy także utwory u kompozytorów ze środowiska poznańskiego. Jacek Sykulski pisze właśnie kolejny, a Artur Cieślak, wychowanek profesora Jana Astriaba, będzie prezentował prawykonanie swojego dzieła w ramach festiwalu Poznańska Wiosna Muzyczna. Usłyszymy wówczas też między innymi koncert fletowy bardzo popularnej na świecie kompozytorki Kaiji Saariaho. Wykona go Łukasz Długosz.
Dużo się dzieje w muzyce bliższej współczesności. Mniej jest muzyki sprzed Mozarta, poza gościnnym występem kontratenora Philippe'a Jaroussky'ego.
W Poznaniu mamy zespoły specjalizujące się w wykonawstwie tej muzyki; takie jak Arte dei Suonatori czy Accademia dell'Arcadia. Mamy też Orkiestrę Kameralną Amadeus. Publiczność ma w czym wybierać. Niechaj każdy robi to, do czego jest predestynowany.
Jolanta Brózda-Wiśniewska (poznan.pl kultura, 20.08.2011)
W szpitalu przebadano parę... skrzypiec
Fiberoskop powoli, ostrożnie wprowadzono do wnętrza pacjenta. Badanie
wymagało precyzji i, co tu dużo mówić, uczucia, bo i pacjenci
Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu byli wyjątkowi. Tym razem
bowiem diagnozę postawiono parze... skrzypiec. I to nie byle jakich, bo
jeden z instrumentów pochodzi z 1734 r. i jest dziełem Giuseppe
Bartolomeo Guarneri, zwanym del Gesu. Zbadano to, co gołym okiem trudno
dostrzec, chyba że zdejmie się płytę.

Takich pacjentów prof. Wojciech Golusiński jeszcze nie miał. Fot. Waldemar Wylegalski
Fiberoskop powoli, ostrożnie wprowadzono do wnętrza pacjenta. Badanie wymagało precyzji i, co tu dużo mówić, uczucia, bo i pacjenci Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu byli wyjątkowi. Tym razem bowiem diagnozę postawiono parze... skrzypiec. I to nie byle jakich, bo jeden z instrumentów pochodzi z 1734 r. i jest dziełem Giuseppe Bartolomeo Guarneri, zwanym del Gesu. Zbadano to, co gołym okiem trudno dostrzec, chyba że zdejmie się płytę.
- Dzięki fiberoskopowi lutnik jest w stanie zobaczyć to, co go interesuje - twierdzi Sławomir Smól, poznański neurochirurg. - Może bezdotykowo ocenić wnętrze instrumentu, nie zdejmując płyty. Taki cieniutki wężyk, który może mieć maksymalnie 4 milimetry średnicy, nie jest w stanie nic uszkodzić.
Doktor S. Smól zaaranżował badanie skrzypiec, bo: "jak ma się w domu lutnika i muzyka, a samemu jest się lekarzem, to te dwa światy - muzyczny i medyczny - się przenikają" - tłumaczy.
Prof. Honorata Stalmierska z poznańskiej Akademii Muzycznej dodaje, że pomysłodawcą przedsięwzięcia był prof. Andrzej Łapa, który przygotowuje się do wykładu inaugurującego rok akademicki. Tym razem chciał zaskoczyć studentów czymś nowym. I pewnie zamysł się powiedzie, sądząc po reakcjach uczestników wczorajszego badania. - Trudno opanować emocje, gdy widzi się, że np. górny pień mistrz zrobił - mówi prof. Honorata Stalmierska.
Na pierwszy ogień poszły skrzypce prof. A. Łapy.
- Tam widać kołeczek. Jest łatka w okolicy duszy na płycie wierzchniej - mówi prof. Wojciech Golusiński, szef oddziału chirurgii głowy i szyi w WCO. - A dalej belka basowa.
- A tu są moje inicjały i data - dodaje podekscytowany prof. A. Łapa.
Równie pomyślnie przebiegło badanie skrzypiec Guarneri, choć trzeba przyznać, że wymagają odkurzenia, bo wnętrze nieco było "zaśmiecone".
- Mateusz, musisz wziąć odkurzacz i zrobić porządek - żartuje prof. W. Golusiński. Pytany jednak o ocenę pacjentów skwitował ich krótko: "Fantastyczni"!
Mateusz Smól, poznański skrzypek, który obecnie jest studentem prof. Bartłomieja Nizioła w Hochschule der Künste Bern w Szwajcarii, dostał Guarneriego z Fundacji Maggini Stiftung. Wielu marzy o takim instrumencie.
- Dostałem go na konkurs Wieniawskiego - wyjaśnia M. Smól. - W październiku muszę go oddać. Dla muzyka instrument to podstawa. Ludzie patrzą i mówią, że nie jest najładniejszy, a nawet brzydki, ale brzmi fenomenalnie. Dla mnie te skrzypce są bezcenne.
M. Smól dodaje, że "jego" Guarneri ma pokaźną teczkę różnych badań, bo na Zachodzie instrumenty oceniają także medycy. A ojciec młodego wirtuoza zapowiada, że będzie namawiał AM do zakupu fiberoskopu.
Bogna Kisiel (Głos Wielkopolski, 21.07.2011)
Wiosna lutników


Katarzyna Kułagowska-Urbaniak (Let's Fly, Kwartalnik Portu Lotniczego Poznań-Ławica, Nr 2 2011)
Przed Wieniawskim

Andrzej Wituski (Twoja Muza, Nr 3 2011)
Wygrał lutnik z matecznika - Cremony


Stefan Drajewski (Twoja Muza, Nr 3 2011)
Poznań: Najlepsze skrzypce zbudował Koreańczyk
W czwartek późnym wieczorem jury odbywającego się w Poznaniu XII
Międzynarodowego Konkursu Lutniczego im. Henryka Wieniawskiego
zdecydowało, że najlepszym instrumentem konkursu są skrzypce "Hangang"
zbudowane przez Min Sung Kima z Korei Południowej. Ich twórca otrzyma
12.000 euro.

Wśród finałowych instrumentów były dwa - "Atos" i "Capricornus" - wykonane przez poznańskiego lutnika Marcina Krupę
/ Fot. Andrzej Szozda
II miejsce zajął instrument "Spontus" zbudowany przez Marcusa Klimke z
Niemiec , a III skrzypce "Diama" wykonane przez Ulrike Dederer
reprezentującą w Szwajcarię i Niemcy. Wśród finałowych instrumentów były trzy z Polski, w tym dwa "Atos" i
"Capricornus" wykonane przez poznańskiego lutnika Marcina Krupę.
Jak brzmią najlepsze skrzypce konkursu usłyszymy w sobotę podczas
koncertu galowego, który rozpocznie się w Sali Białej Urzędu Miejskiego o
godzinie 18.
Wcześniej, bo w samo południe w Muzeum Instrumentów Muzycznych otwarta zostanie wystawa pokonkursowa.
Dziś natomiast (w piątek) w Sali Marszałkowskiej Akademii Muzycznej odbywa się międzynarodowe sympozjum "Sztuka lutnicza-tradycja i współczesność". Wstęp na wszystkie imprezy konkursu jest wolny.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 13.05.2011)
Najlepsze skrzypce zbudował Koreańczyk Ming Sung Kim
Ming Sung Kim z Korei Południowej zwyciężył w XII Międzynarodowym
Konkursie Lutniczym im. H. Wieniawskiego, który kończy się dziś w
Poznaniu. Jego skrzypce "Hangang" jurorzy uznali za najlepsze.
W ścisłej czołówce w tym roku nie ma Polaków. Zaraz za koreańskim
mistrzem (I nagroda - 12 tys. euro) uplasował się Marcus Klimke z
Niemiec (II nagroda - 10 tys. euro). III nagrodę (8 tys. euro) zdobyła
Ulrike Dederer z Szwajcarii. Dopiero na V miejscu znalazł się Polak -
Robert Loska. Szóste miejsce zdobył poznaniak - Marcin Krupa. - Po raz
pierwszy od wielu lat wśród nagrodzonych lutników są kobiety - mówi
Alina Kurczewska, rzeczniczka prasowa konkursu. Oprócz Ulrike Dederer ze
Szwajcarii - Włoszka Debora Scianamé (X nagroda).
Dziś o godz. 12 w Muzeum Instrumentów Muzycznych zostanie otwarta wystawa najlepszych skrzypiec konkursu. O godz. 18 w Urzędzie Miasta laureaci odbiorą nagrody. Potem zabrzmi Koncert Galowy - na nagrodzonych instrumentach zagrają młodzi poznańscy skrzypkowie, zakwalifikowani do październikowego Konkursu Skrzypcowego im. Wieniawskiego: Sandra Haniszewska, Joanna Kreft i Marcin Ostrowski.
Skrzypce będą też bohaterem Nocy Muzeów w Muzeum Instrumentów Muzycznych. O godz. 20.30 Irena Olchowska-Schmidt wygłosi wykład ” Motyw skrzypiec w malarstwie”. Godzinę później w muzeum zabrzmi koncert skrzypcowy, a o godz. 22.30 rozpocznie się projekcja filmu „Purpurowe skrzypce”.
Gazeta Wyborcza (13.05.2011)
Poznań:
Dziś poznamy najlepsze skrzypce w konkursie im. H. Wieniawskiego
Tylko 10 skrzypiec zakwalifikowało jury trwającego w Poznaniu XII
Międzynarodowego Konkursu Lutniczego im. Henryka Wieniawskiego do
finałowego III etapu. Jest on dostępny dla publiczności.
W czwartek rano od godziny 10 brzmienie instrumentów sprawdzane jest w
warunkach sali kameralnej. W Sali im. Marcina Groblicza Muzeum
Instrumentów Muzycznych gra na nich skrzypek Bartosz Bryła z towarzyszeniem pianisty Andrzeja Tatarskiego.
O godzinie 18 w Auli UAM rozpocznie się koncert, podczas którego instrumenty testowane będą w warunkach dużej sali koncertowej. Bartoszowi Bryle towarzyszyć będzie Orkiestra Filharmonii Poznańskiej. Około godziny 21 w Muzeum Instrumentów Muzycznych jury zbierze się ponownie na obrady, by późnym wieczorem zadecydować, które ze skrzypiec okazały się najlepsze.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 12.05.2011)
Poznań:
Trwa XII Międzynarodowy Konkurs Lutniczy
im. Henryka Wieniawskiego
26 instrumentów o niskiej wartości technicznej lub takich, które nie mają cech pracy artystycznej odrzucili w I etapie jurorzy trwającego w Poznaniu XII Międzynarodowego Konkursu Lutniczego im. Henryka Wieniawskiego.
A więc w II etapie ocenianych jest 121 skrzypiec. Lutnicy oceniają poziom pracy technicznej, montaż, przygotowanie do gry, walory estetyczne lakieru i ogólne walory stylistyczne. Muzycy oceniają natomiast siłę i barwę dźwięku, łatwość odzywania się instrumentów i wygodę gry.
Marek Zaradniak (Głos Wielkopolski, 09.05.2011)
Lutnicy walczą o laury

Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 09.05.2011)
Tropiciel skrzypcowych wilków


Polska Głos Wielkopolski (7-8.05.2011)
W poszukiwaniu nowych Stradivariusów

Polska Głos Wielkopolski (06.05.2011)
Czyje skrzypce będą najlepsze?
Ponad 150 skrzypiec oceni jury 12. Międzynarodowego Konkursu
Lutniczego
im. Henryka Wieniawskiego, który rozpoczyna się w niedzielę w
Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu.
Najstarszy na
świecie turniej lutniczy potrwa do 14 maja. To swoisty "zwiastun"
październikowego Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im.
Wieniawskiego - także odbywa się co pięć lat. W tym roku towarzyszyć mu
będzie 6. Międzynarodowe Sympozjum Lutnicze "Sztuka Lutnicza - Tradycja i
Współczesność. Do konkursu zgłosiło się ponad 140 lutników z 20 krajów.
Budowniczy najlepszych instrumentów - dostanie 12 tys. euro. Skrzypce
oceniać będzie jury pod przewodnictwem cenionego brytyjskiego lutnika
Rogera Hargrave'a, jurora międzynarodowych konkursów skrzypcowych. W
części konkursu prezentującej brzmienie instrumentów zagra Bartosz Bryła
z prof. Andrzejem Tatarskim (czwartek 12 maja, muzeum) i z orkiestrą
Filharmonii Poznańskiej (czwartek, godz. 18, Aula UAM). W czwartek
wieczorem poznamy laureatów. W sobotę 14 maja zabrzmi koncert galowy - w
Sali Białej Urzędu Miasta o godz. 18.
Gazeta Wyborcza (06.05.2011)
52 skrzypków wystartuje w konkursie Wieniawskiego
Od wczoraj wiemy, że 52 skrzypków z 20 krajów dopuścił przewodniczący jury Maxim Vengerov do udziału w XIV Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. H. Wieniawskiego, który odbędzie się od 8 do 23 października w Poznaniu.
Najwięcej, bo 17 to Polacy. Spośród nich dziesięcioro związanych jest z Poznaniem. Jedenaścioro pochodzi z Rosji, troje z Japonii, po dwóch z Azerbejdżanu, Bułgarii, Chin, Francji, Korei Południowej, Niemiec i USA. Po jednym z skrzypku przyjedzie z Armenii, Australii, Argentyny, Białorusi, Bułgarii, Hiszpanii, Holandii, Kazachstanu, Turcji i Wielkiej Brytanii. Na najlepszego wirtuoza czeka nagroda w wysokości 30 tys. euro.
Dziś prezentujemy listę reprezentantów z Poznania.
Mercedes Borguńska, absolwentka Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie w klasie prof. Marii Orzechowskiej, obecnie słuchaczka studiów podyplomowych w poznańskiej AM w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej. Sandra Haniszewska ukończyła studia w Conservatorium Maastricht w Holandii w klasie prof. Borisa Belkina. W Poznaniu studiuje w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej i dra Jakuba Haufy. Celina Kotz, najmłodsza z polskiej ekipy, 17 maja ukończy 17 lat. To uczennica Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II stopnia w klasie prof. Kariny Gidaszewskiej. Joanna Kreft to studentka Akademii Muzycznej w klasie prof. Marcina Baranowskiego. Marcin Ostrowski studiuje w tej uczelni w klasie prof. Wojciecha Malińskiego, a Aleksandra Rytwińska w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej . Maciej Strzelecki to także student Jadwigi Kaliszewskiej, ale i Bartosza Bryły. Marta Wasilewicz to tegoroczna maturzystka w Poznańskiej Szkole Talentów również w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej i Bartosza Bryły. Z Poznania pochodzą też Marta Pawłowska studiująca w Royal Academy of Music w Londynie, i Mateusz Smól - student Hochschule der Kunste w Bernie w klasie prof. Bartłomieja Nizioła.
Marek Zaradniak (Głos Wielkopolski, 06.05.2011)
Na Wieniawskim osiem osób z Poznania!
Wiemy już, kto wystąpi na XIV Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego. Poznań będzie miał silną reprezentację.
Tegoroczna edycja konkursu wzbudza emocje od dłuższego czasu. Dwa lata temu Towarzystwo im. Henryka Wieniawskiego ujawniło, że na czele jury stanie znakomity wirtuoz skrzypiec Maxim Vengerov. Rok później pojawiły się informacje o rewolucyjnych zmianach w regulaminie. Nowy przewodniczący zadecydował m.in., że w III etapie przesłuchań uczestnicy wystąpią w roli solisty i dyrygenta orkiestry Amadeus, a w etapie IV - zagrają pod batutą samego Vengerova. Równie elektryzująca okazała się przygotowana przez artystę nowa procedura wyłaniania kandydatów - nie na podstawie nadesłanych płyt DVD, ale na żywo, pod okiem przewodniczącego, w specjalnych preselekcjach. Do przesłuchań doszło w Bergamo, Londynie, Quebecu, Jokohamie, Seulu, Moskwie, Baku, Brukseli i Poznaniu.
Dziś już wiemy, kto przeszedł je pomyślnie. Podczas konkursu zaprezentuje się ośmioro skrzypków związanych z Poznaniem: Mercedes Borguńska, Sandra Haniszewska, Celina Kotz, Joanna Kreft, Marcin Ostrowski, Aleksandra Rytwińska, Maciej Strzelecki i Marta Wasilewicz.
Gazeta Wyborcza (06.05.2011)
Konkurs Wieniawskiego: koniec preselekcji
W 9 miastach świata słynny skrzypek Maxim Vengerov przesłuchał 128 młodych skrzypków i 10 nadesłanych płyt. Ilu wybierze? Maksymalnie 52. Ich listę poznamy prawdopodobnie 3 maja.
Przewodniczący jury konkursu Maxim Vengerov i jego dyrektor Andrzej Wituski.
Fot. Waldemar Wylegalski)
Podczas rozmów każdemu przekazałem swoje uwagi. To była psychoterapia. Nie wiem tylko bardziej dla nich czy dla mnie - żartował wczoraj Vengerov, ogłaszając zakończenie preselekcji do XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego.
Uczestnicy będą musieli wykazać się techniką, interpretacją, stylem, a nawet poprowadzić orkiestrę i napisać własną partię solową. Używając języka sportowego, uczestnicy wezmą zatem udział w muzycznym wieloboju.
- Uzgodniliśmy wstępnie z Maximem, że zgodzimy się na dopuszczenie 50 kandydatów z rezerwą na jeszcze dwóch bardzo dobrych. Dalej pojawia się już granica czasu, jaki będziemy mieli do dyspozycji - mówi dyrektor Konkursu Andrzej Wituski.
Konkurs Wieniawskiego odbędzie się w Poznaniu w dniach od 8 do 22 października.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 22.04.2011)
Skrzypce jak terapia
- Słuchając Polaków, miałem wysoko podniesione czoło - mówił Andrzej Wituski na wczorajszej konferencji poświęconej preselekcjom do XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego
Ostatnie przesłuchania zakończyły się w czwartek wieczorem w Auli Nova. Zgłosiło się do nich 54 skrzypków z ośmiu krajów. Poznański akcent zamknął serię przesłuchań w Bergamo, Londynie, Quebecu, Jokohamie, Seulu, Moskwie, Baku i Brukseli, podczas których w ciągu ostatnich miesięcy stanęło w szranki w sumie 76 z ponad 170 zgłoszonych chętnych. Najlepszych skrzypków usłyszymy październiku w Poznaniu.

Fot. Piotr Skórnicki
Kiedy poznamy listę ich nazwisk? - Teraz muszę się przygotować do koncertu, który gram w Brukseli 2 maja, dzień później zamierzam podjąć ostateczne decyzje - zapewniał na wczorajszej konferencji wirtuoz skrzypiec Maxim Vengerov, od dwóch lat przewodniczący jury konkursu.
To dzięki Rosjaninowi po raz pierwszy w historii proces wyłaniania kandydatów odbył się w ramach otwartych dla publiczności spotkań, a nie tylko na podstawie nadesłanych płyt DVD. - Granie przed publicznością i jurorami pozwala oswoić się młodym skrzypkom z sytuacją, jaka może ich potem spotkać na konkursie, co jest korzystne i dla nich samych i dla przesłuchujących - stwierdził Vengerov i dodał: - Po takim występie jestem w stanie podzielić się z grającym moimi spostrzeżeniami.
Tak właśnie stało się w tym roku. Co zapamiętał z rozmów z młodymi muzykami Vengerov? - Zdarzały się przypadki, że osoba, którą słyszałem na scenie, okazywała się w rozmowie kimś zupełnie innym - opowiadał artysta. Jego zdaniem taka forma otwierania się na kandydatów pozwala lepiej poznać ich osobowość, która jest przecież w muzyce nie mniej ważna niż technika. - Takie spotkania można potraktować jak formę psychoterapii, nie wiem tylko, czy bardziej dla mnie, czy dla nich - żartował Vengerov.
Jak twierdzi, poziom artystyczny występów był na tyle wysoki, że sam najchętniej dałby szansę wszystkim, którzy wzięli w nich udział. Andrzej Wituski: - Tegoroczny konkurs zostanie skrócony o jeden dzień, ze względu na wybory parlamentarne, które być może odbędą się 23 października. Uzgodniliśmy wstępnie, że zgodzimy się na 50, maksymalnie 52 kandydatów, ale to już liczba ostateczna - podkreśla dyrektor konkursu i prezes Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego.
Ideą, która przyświeca organizatorom prestiżowej imprezy, która co pięć lat przyciąga do Poznania artystów z całego świata, jest znalezienie wielkiej osobowości wykonawczej. Równie ważne ma stać się też rozwijanie w skrzypkach umiejętności współpracy z innymi artystami. Stąd kolejne rewolucyjne pomysły nowego przewodniczącego jury: w październiku każdy uczestnik III etapu przesłuchań wystąpi w roli solisty, a w etapie IV - zagra pod batutą samego Vengerova.
Chętni będą mogli zmierzyć się także z rolą koncertmistrza i poprowadzić Orkiestrę Kameralną Polskiego Radia "Amadeus". Maxim Vengerov postanowił usunąć ten element z listy "zadań obowiązkowych". Powód? - Dobrze jest mieć marzenia i głośno je wypowiadać, ale pewnych rzeczy nie trzeba na siłę przyspieszać - twierdzi.
Marta Kaźmierska (Gazeta Wyborcza, 22.04.2011)
Vengerov: W maju wyniki preselekcji
do Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego
Na początku maja znane będą wyniki preselekcji do Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego - poinformował w piątek w Poznaniu przewodniczący jury Maxim Vengerov. W trakcie przesłuchań, muzyk przesłuchał w sumie 138 kandydatów do konkursu. Konkurs odbędzie się w dniach 8-23 października w Poznaniu.
Poznań był ostatnim miastem, w którym zorganizowano preselekcje. Wcześniej odbyły się one w Bergamo, Londynie, Quebecu, Seulu, Jokohamie, Moskwie, Baku i Brukseli. Maxim Vengerov przesłuchał 128 skrzypków na żywo, dziesięciu osobom udzielono zgodę na przesłanie nagrania.
"To była rekordowa ilość zgłoszeń w historii konkursu. Z każdym ze skrzypków Maxim Vengerov odbył osobistą rozmowę. Tego nie było w żadnym konkursie, by każdy z grających miał możliwość porozmawiania o swoim występie" - powiedział w piątek na konferencji prasowej Andrzej Wituski, dyrektor konkursu.
"Zgłosiło się w sumie 170 osób. Część zrezygnowała ze względu na niezwykle trudny i wymagający program, który w lwiej mierze jest dziełem Vengerova. On wielokrotnie powtarzał hasło: szukamy nowego Wieniawskiego. Żywię nadzieję, że laureaci tego konkursu będą sławni i będą mogli potem w życiorysie napisać, że mają dyplom podpisany przez Maxima Vengerova" - dodał.
Jak powiedział Maxim Vengerov, zależało mu na tym, by móc osobiście i na żywo przesłuchać kandydatów do konkursu. "Obraz kandydata grającego z nagrania nigdy nie jest tak pełny, jak obraz kandydata grającego na żywo. Wrażenie przy kontakcie na żywo jest o wiele inne, nie mówiąc o tym, że gdy wysyła się płytę, można nagranie powtarzać aż do perfekcji. Bezpośrednia rozmowa z kandydatem po jego grze może zmienić opinię na temat jego występu" - stwierdził. Jak dodał, listę ok. 50 nazwisk uczestników konkursu poda, na początku maja.
"Chciałbym całą sprawę jeszcze raz przemyśleć i znaleźć równowagę pomiędzy racjonalnym a emocjonalnym podejściem do oceny. Miałem to szczęście, że wszędzie, gdzie byłem, byłem świadkiem eksplozji wspaniałych talentów. Czeka mnie bardzo trudna decyzja, ponieważ najchętniej dopuściłbym do konkursu wszystkich" - ocenił.
Inauguracja 14. edycji festiwalu, przesłuchania i koncert laureatów odbędą się w poznańskiej Auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza. W trakcie konkursu uczestnicy wykonywać będą utwory m.in. Henryka Wieniawskiego, Jana Sebastiana Bacha i Niccolo Paganiniego.
Zdobywca I nagrody otrzyma 30 tys. euro i złoty medal, II nagrody - 20 tys. euro i srebrny medal, III nagrody - 12 tys. euro i brązowy medal. Jury przyzna trzy wyróżnienia po 5 tys. euro. Maxim Vengerov wybierze ponadto jedną osobę, której będzie następnie - w nagrodę - udzielał lekcji.
Przewodniczący jury, Maxim Vengerov urodził się w 1974 r. w Nowosybirsku. Jest wirtuozem skrzypiec i altówki, dyrygentem i pedagogiem. Jako 10-latek zdobył I nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Młodych Skrzypków im. Karola Lipińskiego i Henryka Wieniawskiego w Lublinie. W 1990 r. zwyciężył w Międzynarodowym Konkursie im. Carla Flescha w Londynie. Od 2005 r. jest profesorem Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie.
Polska Agencja Prasowa (22.04.2011)
Przed Konkursem Wieniawskiego: Ostatnie przesłuchania
Dwaj wybitni skrzypkowie - Maxim Vengerov i Bartosz Bryła - od wczoraj w Auli Nova szukają nowych skrzypcowych talentów. Trwają ostatnie preselekcyjne przesłuchania przed XIV Międzynarodowym Konkursem Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego, który odbędzie się w Poznaniu w październiku. Podobne eliminacje odbyły się już w ośmiu miastach w Europie, Kanadzie i na Dalekim Wschodzie. Po raz pierwszy w 76-letniej historii konkursów Wieniawskiego selekcja odbywa się w formie minirecitalu na żywo. Otwarte dla publiczności przesłuchania potrwają do czwartku - o godz. 9 i 16 w Auli Nova Akademii Muzycznej. Maxim Vengerov, który w październiku stanie na czele konkursowego jury, zapowiedział ogłoszenie listy około 60 kandydatów na początku maja.
Gazeta Wyborcza (19.04.2011)
Konkurs Wieniawskiego to wielka mobilizacja
Światowej sławy skrzypek, przewodniczący jury XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego Maxim Vengerov przesłuchuje od wczoraj w poznańskiej Auli Nova kandydatów do udziału w tym konkursie. Zgłosiło się ich 55. Dostępne dla publiczności preselekcje potrwają do czwartku. Rozpoczynają się zawsze o godzinie 9 i 16, a wstęp jest wolny. Każdy z kandydatów prezentuje trwający około 25 minut program. Wśród tych, którzy się wczoraj prezentowali byli m.in. Maciej Burdzy, student Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie i Ewa Wacławczyk - absolwentka tej uczelni.
Maxim Vengerov szuka nowego Wieniawskiego.
Fot. W. Wylegalski
- Konkurs Wieniawskiego ma w Polsce i w świecie wielkie tradycje. Jakikolwiek sukces na nim na pewno pomoże zarówno w karierze i w znalezieniu dobrej pracy. Mam nadzieję, że dostanę się do konkursu w październiku - mówi Maciej Burdzy, a jego koleżanka dodaje: - O udziale w konkursie Wieniawskiego marzyłam od dziecka. Pierwszy raz przyjechałam tu, aby posłuchać uczestników w 1996 r. Myślę, że teraz jest dla mnie najlepszy moment, aby wystartować, bo właśnie skończyłam studia. Nie chciałam jeszcze szukać pracy w orkiestrze, ale wykrzesać z siebie ile się da. Taki konkurs to niezwykła mobilizacja.
Sprawdzić się w ekstremalnych sytuacjach
Z Maximem Vengerovem, o udziale w konkursach, rozmawia Marek Zaradniak
Co daje młodym ludziom, udział w konkursach takich jak ten imienia Wieniawskiego?
Akurat ten konkurs ma niezwykłą historię, bo jest najstarszy na świecie. Zarówno bycie zwycięzcą, finalistą czy po prostu uczestnictwo w nim to już udział w swoistej uroczystości i dla wielu spełnienie marzeń, bo to przecież często otwarcie drogi w świat. Dla mnie osobiście ważny był mój udział i sukces w konkursie Wieniawskiego w Lublinie. Dziś jestem szczęśliwy, że pielęgnuję jego tradycję. W tym roku mieliśmy wspaniałe jury z jego honorową przewodniczącą Idą Hendel, zdobywczynią dwóch nagród na I Konkursie Wieniawskiego w 1935 roku. Myślę, że niezwykle ważna dla poznańskiego konkursu jest jego międzynarodowość i to, że Wieniawski był zarówno wielkim skrzypkiem, ale i wielkim kompozytorem.
Czego Pan wymaga od kandydatów?
Sprawdzenia się w ekstremalnych sytuacjach, pokazania się ze wszystkich stron i ujawnienia swojej artystycznej wyobraźni, takiej jaką miał Henryk Wieniawski. Po prostu szukamy nowego Wieniawskiego.
Czyli Wieniawski według Vengerova to...?
Wieniawski był legendarną osobowością. Trzeba zobaczyć jak ta legenda oddziaływuje na współczesność. Udział i sukces na tym konkursie powinien być celem dla młodej generacji skrzypków.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 19.04.2011)
Ostatnia szansa na Wieniawskiego
Przez cztery dni skrzypkowie z ośmiu krajów będą walczyć o udział w październikowym
XIV Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego.
Ostatnie preselekcje pod okiem Maxima Vengerova rozpoczynają się
w poniedziałek w Auli Nova
Tegoroczna edycja konkursu wzbudza emocje od dłuższego czasu. Dwa lata temu Towarzystwo im. Henryka Wieniawskiego ujawniło, że na czele jury stanie znakomity wirtuoz skrzypiec Maxim Vengerov. Rok później pojawiły się informacje o rewolucyjnych zmianach w regulaminie. Nowy przewodniczący zadecydował m.in., że w III etapie przesłuchań uczestnicy wystąpią w roli solisty i dyrygenta orkiestry Amadeus, a w etapie IV – zagrają pod batutą samego Vengerova. Równie elektryzująca okazała się przygotowana przez artystę nowa procedura wyłaniania kandydatów - nie na podstawie nadesłanych płyt DVD, ale na żywo, pod okiem przewodniczącego, w specjalnych preselekcjach. Do przesłuchań w Bergamo, Londynie, Quebecu, Jokohamie, Seulu, Moskwie, Baku i Brukseli w ciągu ostatniego roku stanęło w szranki w sumie 76 sponad 170 zgłoszonych chętnych. Ostatnie preselekcje zaplanowano w Poznaniu. Od dzisiaj do czwartku młodzi artyści będą ze sobą rywalizować w Auli Nova.

Fot. Piotr Skórnicki
– Na ostatnie przesłuchania zgłosiło się do nas aż 58 skrzypków, dlatego będą to najdłuższe z dotychczasowych preselekcji – mówi Magdalena Wiśniewska, koordynator ds. artystycznych Towarzystwa. - Większość spośród uczestników to Polacy, a sam Poznań będzie reprezentowało 9 młodych artystów – dodaje. W wyjątkowych, uzasadnionych przypadkach, uczestnicy mogli zrezygnować z występu na preselekcjach i nadesłać płytę DVD. – Mieliśmy przypadki, gdy ktoś nie dostał wizy, miał zobowiązania zawodowe, doznał kontuzji ręki albo nie miał funduszy na dojazd na przesłuchanie – wyjaśnia Wiśniewska. – Od takich osób dostaliśmy w sumie 10 płyt, które osobiście oceni Vengerov. – zapewnia.
We wszystkich zagranicznych preselekcjach Vengerovowi towarzyszył juror lokalny. W Poznaniu będzie nim prof. Bartosz Bryła. Przed tą dwójką młodzi skrzypkowie zaprezentują m.in. wybrany kaprys Henryka Wieniawskiego, jeden z kaprysów Niccola Paganiniego oraz sonatę Johannesa Brahmsa lub Cesara Francka. Z powodu dużej ilości uczestników skrócono wykonanie I części Koncertu skrzypcowego e-moll Feliksa Mendellssohna-Bartholdy'ego. Dla przewodniczącego jury nie będzie to jednak przeszkodą.
– Maxim Vengerov już po kilkunastu taktach wie, z kim ma do czynienia – mówi Andrzej Wituski, dyrektor konkursu. – Według relacji, które do mnie dotarły po dotychczasowych preselekcjach, wirtuoz jest trochę tajemniczy. Ma jednak wielką zaletę i umiejętność – potrafi wysłuchać do końca. Jednak bez względu na to, kto grał, nie zdradzał się, czy mu się podobało – dodaje. W czasie preselekcji uczestnicy nie tylko grają – otrzymują też uwagi od przesłuchującego ich mistrza. – Podczas eliminacji poświęca swój czas na pytania albo podpowiada uczestnikom, co zmienić, nad czym się zastanowić. To się nigdy nie zdarzało – mówi Wituski.
Listę osób zakwalifikowanych do konkursu sporządzi Vengerov. – Chcielibyśmy, żeby zostawił listę, gdy będzie wyjeżdżał z Poznania, ale wiemy, że czasami podejmuje decyzję dłużej – mówi Wiśniewska. – Jednak plany są takie, by wyniki ogłoszono pod koniec kwietnia, a najpóźniej na początku maja – dodaje. Poznańskie preselekcje są otwarte dla publiczności i będą odbywać się w dwóch turach – od godz. 9 i od godz. 16. Na widownię Auli Nova można wejść wyłącznie drzwiami 201 i 202. Szczegółowe informacje: www.wieniawski.pl.
Martyna Pietras (Gazeta Wyborcza, 18.04.2011)
Przesłuchania z Vengerovem
Od 8 do 23 października odbędzie się w Poznaniu XIV Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego. Weźmie w nim udział około 50 młodych wirtuozów, którzy pomyślnie przejdą przez preselekcje, podczas których ocenia ich przewodniczący jury, światowej sławy skrzypek i dyrygent, Maxim Vengerov.
Do tej pory odbyły się one w Bergamo, Londynie, Quebec, Jokohamie, Seulu, Moskwie, Baku i Brukseli. Ostatnie rozpoczynają się w Poznaniu w najbliższy poniedziałek i potrwają do czwartku. Są rekordowo obsadzone, bo zgłosiło się na nie 60 skrzypków. Najwięcej, bo 47 to Polacy, ale są też reprezentanci Argentyny, Australii, Francji, Hiszpanii, Korei Południowej, Niemiec, Rosji i Ukrainy. Każdy z nich musi przedstawić program składający się z I cześci Koncertu skrzypcowego Mendelssohna Bartholdy'ego w wersji z towarzyszeniem fortepianu, I części Sonaty A-dur Johannesa Brahmsa lub III części Sonaty A-dur Cesara Francka, Kaprysu nr 3 lub 4 Henryka Wieniawskiego oraz jednego z Kaprysów Niccolo Paganiniego.
Kogo wybierze Maxim Vengerov, dowiemy się na początku maja. Warto śledzić preselekcje, bo kto wie, może wśród tych, którzy wezmą w nich udział, jest przyszły zwycięzca konkursu. Czekają na niego nagroda w wysokości 30 tysięcy euro oraz nagrody pozaregulaminowe.
Marek Zaradniak (Polska, Głos Wielkopolski, 15.04.2011)
LONDON
Tim Homfray reports on a series of inspiring concerto performances
The young Polish violinist Agata Szymczewska, prizewinner of a string of international competitions, also boasts a London Music Masters Award, which enabled her to make her debut with the London Philharmonic Orchestra (LPO) under Osmo Vänskä on 13 October (Royal Festival Hall). She performed, like many a debutant before her, Mendelssohn's Violin Concerto. It was an accomplished performance, poised, full of charm and youthful energy. She is not the first to treat the second subject of the opening movement as a rubato-laden reverie, but she did it nicely.

Charm and youthful energy from Agata Szymczewska in the Mendelssohn Concerto.
There was a fine sense of scale in all her playing, combining joy and colour with delicacy and purpose, and she blazed through the finale, provoking an instant noisy ovation from a phalanx of young listeners in the audience who cheered and hooted. She provided them, and us, with a short encore, Bacewich's arrangement of a Polish folk tune, a colourful, virtuosic bon-bon delivered with winning style (...)
Tim Homfray (The Strad, January 2011, s. 93)
Skrzypce niczym ferrari
– Za najdroższe instrumenty płaci się miliony
– W maju Poznań zaleją konkursowe prace lutników
Zanim w październikowym konkursie Wieniawskiego zmierzą się skrzypkowie, w maju jury oceni... skrzypce. Lutnicy z całego świata nadsyłają je na "swój" konkurs, bo zwycięstwo w nim to prestiż przekładany na cenę instrumentów z danej pracowni. Górna granica nie istnieje: najdroższe egzemplarze instrumentów na świecie są warte tyle, co dziesięć najnowszych ferrari.
Guarneriusy i stradivariusy
– Za najdroższe na świecie uważane są stradivariusy. Jest ich tylko 600, ale cenniejsze od nich i cenione przez wirtuozów są guarneriusy del Gesu, których jest znacznie mniej, bo około 150. Ich ceny dochodzą do 6 milionów dolarów – mówi lutnik, profesor Andrzej Łapa z Akademii Muzycznej, który w cenach orientuje się znakomicie za sprawą wydawanego corocznie katalogu najcenniejszych instrumentów na świecie.
Wanda Wiłkomirska grała na guarneriusie z 1734 roku. Sprzedała go na aukcji w Nowym Jorku, jej menedżerka Christine Kasia Jezior nie ujawnia, za jaką cenę. Pewną podpowiedzią mogą być losy innego instrumentu tej marki, który rosyjski milioner Maksim Wiktorow wylicytował za 4 miliony dolarów na aukcji Sotheby's w Londynie. Instrument wypożycza bezpłatnie wirtuozom na koncerty.
Prawie 4 miliony dolarów zapłacił za stradivariusa z roku 1713 należącego niegdyś do polskiego skrzypka Bronisława Hubermana amerykański skrzypek Joshua Bell. Światowej sławy skrzypek Maxim Vengerov (przewodniczący jury tegorocznego konkursu Wieniawskiego) gra na stradivariusie z roku 1727. Starszego stradivariusa (z roku 1680) używa zwyciężczyni ostatniego konkursu Wieniawskiego Agata Szymczewska, którego użyczyła jej fundacja Deutsche Stiftung Musikleben.
Tańsze, ale także cenione przez artystów są instrumenty z pracowni Niccollo Amati (kosztują około 600 tys. euro), J.B. Guadanini (około 800 tys. euro) i Giovanni Battista Gagliano – 300 tys. euro. Na skrzypcach tej ostatniej marki gra m.in. Konstanty Andrzej Kulka, który ma też współczesne skrzypce z pracowni Wojciecha Topy.

Marzenie o renomie
O takiej renomie swoich instrumentów uczestnicy majowego Międzynarodowego Konkursu Lutniczego im. Henryka Wieniawskiego dopiero marzą. Jest ich wielu: zgłoszono 180 instrumentów zbudowanych przez 144 lutników z 23 krajów. To rekord w historii imprezy.
– Poznański konkurs dla lutników jest najbardziej prestiżowy na świecie, obok konkursów w w Cremonie, Mittenwaldzie i Moskwie. Na liczbę uczestniczących lutników podobnie jak w przypadku konkursu skrzypcowego wpływ ma osobowość przewodniczącego jury. Roger Hargrave to jeden z najbardziej cenionych aktualnie lutników na świecie – mówi dyrektor Międzynarodowych Konkursów im. Henryka Wieniawskiego Andrzej Wituski. 60 instrumentów zgłosili lutnicy z Polski, z zagranicy najliczniejszą grupę tworzą Chińczycy i Japończycy. Główna nagroda wynosi 12 tys. euro.
Termin zgłaszania instrumentów minął z końcem stycznia. W kwietniu egzemplarze konkursowe dotrą do Poznania pocztą i – już opatrzone godłem konkursu – trafią najpierw do Muzeum Instrumentów Muzycznych. Jury będzie je oceniało, ich budowę i brzmienie aż trzykrotnie – w ostatnim etapie najlepsze egzemplarze sprawdzą muzycy podczas otwartych koncertów w Muzeum Instrumentów Muzycznych i Auli UAM.
Nagrodzone instrumenty a także te, które uczestniczyły w II i III etapie, będą z kolei prezentowane na wystawie zorganizowanej od 15 maja do 12 czerwca w poznańskim Muzeum Instrumentów Muzycznych.
Najlepsze dostanie... minister
Co ciekawe, zwycięskie "prace konkursowe" nie wracają do macierzystych pracowni, ale przechodzą na własność Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i trafiają do Kolekcji Instrumentów Lutniczych.
Czy to oznacza, że minister może w każdej chwili sobie pograć? Niekoniecznie. Kolekcją zarządza Związek Polskich Artystów Lutników, który wypożycza instrumenty polskim artystom. Może też je sprzedać: po konkursie w 2006 roku instrument wykonany przez Joannę Plęs z Ustrzyk Dolnych kupiło za 10 000 złotych Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego i wypożyczyło je młodej poznańskiej skrzypaczce Celinie Kotz. Od tegorocznego konkursu do kolekcji trafią tylko instrumenty, które zdobędą I i II nagrodę. Skrzypce, których twórcy zdobędą III nagrodę, pozostaną w Towarzystwie Muzycznym im. Henryka Wieniawskiego.
Praca lutników jest żmudna, a jej wynik zależny od kryteriów trudnych do wymierzenia. Ale stawka jest wysoka – najlepsze instrumenty włoskich rzemieślników przetrwały wszak kilkaset lat. Żadne ferrari tego nie powtórzy.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 17.02.2011)
Prolog Konkursu Wieniawskiego
Poznańskie Towarzystwo Muzyczne im. Wieniawskiego przypomniało
warszawiakom, którzy właśnie zaczęli zapominać o Konkursie Chopinowskim,
że za 320 dni rozpocznie się w Poznaniu XIV Międzynarodowy Konkurs
Skrzypcowy i 22 listopada zorganizowało w Filharmonii Narodowej koncert
symfoniczny: Orkiestrę Sinfonia Iuventus poprowadził Maxim Vengerov,
laureat "dziecięcego" Konkursu im. Wieniawskiego w Lublinie, solistkami
były laureatki pierwszych nagród Konkursu w Poznaniu z lat 2001 i 2006:
Alena Bajewa i Agata Szymczewska.
Także w Koncercie d-moll Sibeliusa, wykonanym w pierwszej części przez Bajewą, i w Koncercie D-dur Brahmsa, którego partie solową grała Szymczewska, orkiestra towarzyszyła solistkom znakomicie. Słychać było, że dyrygent nie tylko zna partie orkiestrową w najdrobniejszych szczegółach, ale też wie, czego należy oczekiwać od partii solowych i jakimi zabiegami tworzyć z nimi organiczną całość. Solistki zaś różniły się diametralnie, w największym stopniu temperamentami. Bajewa, grająca na instrumencie Stradivariego z rosyjskiej kolekcji państwowej, przykuwała uwagę pięknie nasyconym tonem, emocjami przypisywanymi każdemu motywowi i zwrotowi melodycznemu, śpiewnością wszystkich fraz tematycznych. Niezwykła kultura skrzypaczki zaowocowała zachwycającą harmonią pierwiastków ludowych i akademickiego warsztatu kompozytorskiego w finałowym Allegro ma non tanto. Stradivarius Szymczewskiej, wypożyczony z Niemieckiej Kolekcji Instrumentów za pośrednictwem Deutsche Stiftung Musikleben, nie dawał takich możliwości, a i w Koncercie Brahmsa solowe skrzypce są często pisane znacznie "bliżej" orkiestry niż w utworze Sibeliusa, ton był zatem skromniejszy. Skrzypaczka polska dostrzegła jednak mistrzostwo warsztatu kompozytorskiego Brahmsa, pokazując precyzyjnie wszystkie subtelności zawiłej formy i czytelnie budując spajający trzy części dramat. Bajewa starała się wszakże – z dobrym skutkiem – wcielić w postać romantycznego narratora, Szymczewska dla odmiany utrzymywała wobec muzyki dystans, pozwalała przemawiać jej samej. Ludowości nie zabrakło i trzeciej części Koncertu Brahmsa, której tempo zostało dobrane tak akuratnie, by było i Allegro, i giocoso.
Między Koncertami Sibeliusa i Brahmsa Vengerov dołączył do obu solistek, by wraz z nimi oddać cześć Henrykowi Mikołajowi Góreckiemu bardzo ciepłym, rozpisanym na troje skrzypiec, wykonaniem Wokalizy Rachmaninowa. Na początku wieczoru Sinfonia Iuventus wykonała Uwerturę "Leonora" op. 72b – po "beethovenowsku", czytelnie, choć bez zachwycającej precyzji i dramatu zwiastującego rozgrywającą się w operze tragedię. Na bis orkiestra popisała się brawurowym wykonaniem jednego z Tańców węgierskich Brahmsa, ale czy i tu słyszalny od czasu do czasu brak precyzji należy przypisać niewielkiemu doświadczeniu zespołu, czy czytelności gestu Vengerova – rozsądzić trudno. A że Vengerov w wielu momentach gestem właśnie przypominał dyrygowanie Jerzego Semkowa i Eugeniusza Mrawińskiego, czyli wzorce godne najwyższego uznania – to fakt.
Kacper Miklaszewski (Ruch Muzyczny, 26.12.2010, Nr 26)
Wieniawski... pełną parą!
Trwają intensywne przygotowania do Międzynarodowych Konkursów
im. Henryka Wieniawskiego, które odbędą się w 2011 roku w Poznaniu:
lutniczego (8-14 maja) i skrzypcowego (8-23 października).
Oba konkursy mają już swoich przewodniczących i składy jurorskie. Na czele jury XII Międzynarodowego Konkursu Lutniczego stanął Roger Hargrave, natomiast pracami jury XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego będzie kierował słynny wirtuoz i dyrygent Maxim Vengerov. We wrześniu tego roku Maestro Vengerov rozpoczął pierwsze w historii Konkursu Skrzypcowego preeliminacje do tego turnieju. Swój udział zgłosiło 172 kandydatów z 26 krajów. Do tej pory przesłuchania odbyły się w siedmiu miastach: w Bergamo, Londynie, Quebec, Yokohamie, Seulu, Moskwie i w Baku. Najliczniejsze spotkania z przewodniczącym jury będą miały miejsce w przyszłym roku w Brukseli i w Poznaniu. W pierwszych dniach maja ogłoszona zostanie lista uczestników XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego.

Dokładnie na rok przed Konkursem Skrzypcowym – 8 października 2010 roku – w terminalu Portu Lotniczego Poznań-Ławica odbył się muzyczny happening. Dla pasażerów, gości i obsługi lotniska zagrali młodzi artyści z poznańskiej Akademii Muzycznej. W przygotowania do Roku Wieniawskiego włączyły się także dwie poznańskiej uczelnie wyższe: Uniwersytet Ekonomiczny oraz Uniwersytet im. Adama Mickiewicza. W nowo otwartej auli pierwszej z nich, koncertem Agaty Szymczewskiej i Justyny Danczowskiej zainaugurowano cykl muzycznych wieczorów pt. „Naucz się kochać skrzypce”. Natomiast studenci UAM będą mogli spotkać się ze swoimi kolegami z poznańskiej Akademii Muzycznej, także kandydatami do XIV Konkursu Skrzypcowego, w ramach koncertów pod wspólnym tytułem „Po Chopinie, przed Wieniawskim”. Serdecznie zapraszamy na kolejne koncerty (informacje na www.wieniawski.pl)!
zobacz: wykaz koncertów "Przed Wieniawskim"
22 listopada podczas konferencji prasowej w Hotelu Marriott w Warszawie na pytania dziennikarzy i zaproszonych gości odpowiadali: Maxim Vengerov (przewodniczący jury XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego) oraz Andrzej Wituski – Dyrektor Międzynarodowych Konkursów im. Henryka Wieniawskiego i Andrzej Kosowski (dyrektor Instytutu Muzyki i Tańca).
PROLOG W WARSZAWIE: 22 listopada w Filharmonii Narodowej w Warszawie odbyła się promocja obu Konkursów. Podczas koncertu „Wieniawski – prolog” wystąpiły zwyciężczynie poprzednich edycji: Alena Baeva (2001) i Agata Szymczewska (2006) oraz Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus pod dyrekcją Maxima Vengerova. Zebrani licznie melomani usłyszeli Uwerturę „Leonora” C-dur op. 72b Ludwiga van Beethovena, Koncert Skrzypcowy d-moll op. 47 Jeana Sibeliusa oraz Koncert Skrzypcowy D-dur op. 77 Johannesa Brahmsa.
Izabela Jackowiak (Let's Fly, Kwartalnik Portu Lotniczego Poznań-Ławica, Nr 3 2010)
A jednak Ivo Pogorelić w Poznaniu,
choć koncert w stroju... nieformalnym
Wczoraj wieczorem w Auli UAM zagrał światowej sławy pianista Ivo Pogorelić. Był to jego pierwszy w historii koncert w stolicy Wielkopolski, a przyjechał tu na zaproszenie Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego. Jego przyjazd był jednak pełen przygód i niespodziewanych zwrotów akcji, a koncert bardzo nietypowy.

Podczas wczorajszego koncertu Ivo Pogorelić – jak sam podkreślił –
wystąpił w stroju "więziennym" / fot. A. Hoffmann (Polska Głos Wielkopolski)
Niemal wszystkie miejsca w sali koncertowej były zajęte, a wśród gości dostrzec można było Grażynę Kulczyk i młodych polskich artystów ze skrzypaczką Agatą Szymczewską i gitarzystą Łukaszem Kuropaczewskim. Koncert rozpoczął się z lekkim poślizgiem, bo jeszcze gdy publiczność wchodziła na salę, artysta odbywał próbę. Siedział przy fortepianie w czerwonej kurtce i w ciemnej czapce.
Opóźniona próba wyniknęła m.in. z przygód, jakie artysta przeżył w drodze do Poznania, a którym winna była panująca w Europie aura. Do stolicy Wielkopolski miał przylecieć we wtorek wieczorem z Monachium. Tymczasem stało się inaczej. Fatalna pogoda sprawiła, że lot do Poznania odwołano. Ivo Pogorelić nie dał jednak za wygraną i poleciał do Warszawy, gdzie wylądował późną nocą. Nazajutrz kolejnym samolotem udał się do Poznania.
Niestety, okazało się, że gdzieś po drodze zaginęły bagaże, a wraz z nimi nuty i koncertowy strój artysty. Dlatego po przylocie do Poznania w towarzystwie swej asystentki udał się na zakupy. Zrobiono je w Starym Browarze. Tuż przed koncertem padła zapowiedź, że ponieważ bagaże artysty zaginęły, zagra on w stroju nieformalnym. Był w wyciągniętej pasiastej koszuli. Powiedział, że wszyscy są eleganccy, a on ma na sobie strój więźnia. Pogorelić zagrał m.in. utwory Chopina, Brahmsa i Ravela. I chociaż po koncercie publiczność zgotowała mu owację na stojąco, żadnych bisów nie było.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 16.12.2010)
Pierwszy występ Ivo Pogorelicia w Poznaniu
Z Andrzejem Wituskim o koncercie Ivo Pogorelicia i przygotowaniach do Konkursu im. H. Wieniawskiego rozmawia Marek Zaradniak.
Jutro po raz pierwszy w Poznaniu zagra światowej sławy pianista Ivo Pogorelić. Jak długo trwały zabiegi o jego przyjazd?
Zastanawialiśmy się bardzo długo, czy Ivo Pogorelić będzie w sferze zainteresowań Towarzystwa Muzycznego, które zajmuje się głównie skrzypcami. Wykorzystaliśmy Rok Chopinowski i to, że w ofercie Ministerstwa Kultury znalazło się takie nazwisko. Wiedziałem, że w Poznaniu nigdy nie wystąpił, a 30 lat temu razem z moimi przyjaciółmi śledziłem jego – mówiąc łagodnie – awanturę podczas konkursu w Warszawie i słynną demonstrację Marthy Argerich, która zrezygnowała z punktowania. Niezależnie od tego, kto miał rację, ta awantura sprawiła, że stał się on w świecie nie tylko znany, ale i pożądany. Było też w Poznaniu grono oponentów. Ale przecież każdy artysta odczytuje partyturę tak, jak ją czuje w wyobraźni. Oczywiście chodzi o to, aby nie było skandalu w sensie łamania pewnych kanonów, które są nie do słuchania. Pogorelić nie jest wyjątkiem. Przecież takie same kontrowersje budzi Nigel Kennedy, ale to są jednostki, które zasługują na spotkanie. Pogorelić po prostu ma coś do powiedzenia.
A jakie ma wymagania?
Mieszka w wysokiej klasy hotelu, a poza tym ma normalne wymagania. Do Poznania przylatuje dziś wieczorem i nazajutrz po koncercie wylatuje. Gra w największych salach świata i był czas, gdy nie przyjeżdżał do Polski. Ale ostatnio złamał się i stąd jego przyjazd.
Na jakim etapie są przygotowania do przyszłorocznego Konkursu Wieniawskiego?
Jesteśmy w połowie rundy przesłuchań preselekcyjnych. Byłem na przesłuchaniach w Bergamo i zobaczyłem, jak przeprowadza je Maxim Vengerov. Jest kilka elementów, o których nawet nie marzyłem.
Jakich?
Przed przesłuchaniami ma spotkanie ze wszystkimi, którzy będą grali. Potem indywidualnie rozmawia z każdym, mówiąc o swoich wrażeniach. Zadaje też fundamentalne pytanie, dlaczego zgłosił się do Konkursu Wieniawskiego i kim jest dla niego Henryk Wieniawski. To niespotykana do tej pory promocja naszego konkursu.
Kto się zgłasza?
Mamy do przesłuchania około 165 osób i kilkanaście płyt, bo jeśli ktoś z przyczyn od siebie niezależnych nie może przyjechać, dyrektor konkursu może zdecydować o przesłuchaniu nagrań. Będzie to zderzenie talentów z dojrzalszymi skrzypkami. Przyjmiemy około 50 kandydatów. 24 przejdzie do II etapu, 12 do etapu z Mozartem i 6 do finału. Każdy z finalistów zagra po dwa koncerty. Vengerov będzie dyrygował, a na jego miejscu w jury zasiądzie Jurij Simonow. Wśród zgłaszających się są laureaci nagród w innych konkursach. To nie świadczy o wszystkim, ale budzi respekt.
Koncert Ivo Pogorelicia odbędzie się jutro o godzinie 19 w Auli UAM.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 14.12.2010)
Ivo Pogorelić! Uwielbiany, zapomniany...
Przez lata unikał Polski, kilka lata temu wrócił do naszego kraju, w środę wystąpi po raz pierwszy w Poznaniu.
W wielkich dyskusjach o słuszności werdyktu jury po tegorocznym konkursie chopinowskim jego nazwisko padało nieraz. Kiedy 30 lat temu odpadł w III etapie konkursu, to nie były tylko dyskusje - to był skandal. A Martha Argerich (była jurorką także w tym roku) demonstracyjnie zrezygnowała z dalszej pracy w komisji konkursowej.
Pogorelić zadziwiał nie tylko grą, ale też wyglądem – dżinsy, rozpięta pod szyją koszula i ostentacyjne żucie gumy nie bardzo pasowały do powagi konkursu. Ale warszawska publiczność była zachwycona. Pogorelić doprowadzał ją, jak pisali krytycy, "do histerycznych wręcz wyrazów uwielbienia".
Wrzawa po X Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina tylko Pogoreliciowi pomogła. Rok po nim debiutował w nowojorskiej Carnegie Hall, rok później podpisał kontrakt na wyłączność z firmą Deutsche Grammophon, która kreowała go niczym gwiazdę pop. Dla tej renomowanej wytwórni Pogorelić nagrał do tej pory 14 płyt, m.in. z muzyką Chopina, Bacha, Scarlattiego, Beethovena, Ravela, Prokofiewa, Musorgskiego, Liszta i Skriabina. Dziś pianista reprezentujący Chorwację ma za sobą liczne występy w największych salach koncertowych świata.
Przez długie lata w Polsce nie grał wcale – 27 lat po porażce w warszawskim konkursie konsekwentnie odrzucał wszystkie zaproszenia do naszego kraju. A w 1996 roku w ogóle zawiesił koncertowanie z powodu śmierci żony, Gruzinki Alizy Kezeradze (też pianistki oraz pedagoga). Znali się długo, Pogorelić był kiedyś jednym z jej uczniów.
Na polską estradę urodzony w Belgradzie artysta wrócił kilka lat temu. Dla wielu jego występy były sporym rozczarowaniem. Dziś ma 52 lata i niektórzy mówią, że jego gwiazda już zgasła. Jednak publiczność zdaje się temu przeczyć, szczelnie wypełniając sale na koncertach Pogorelicia. Na ten środowy w Poznaniu bilety również rozchodziły się błyskawicznie.
W programie koncertu nie mogło zabraknąć Chopina (Nokturn E-dur op. 62 nr 2 oraz Sonata h-moll op. 58), będzie też Johannes Brahms (Intermezzo A-dur op. 118 Nr 2) i Maurice Ravel (Gaspard de la nuit).
Michał Gradowski (Gazeta Wyborcza, 10.12.2010)
Pogorelić w auli UAM
Ivo Pogorelić, pianista sławny dzięki Konkursowi Chopinowskiemu, którego nie wygrał, zagra 15 grudnia w Poznaniu. Pierwszy raz.
"Neurotyczny", "ekstrawertyczny", "zamknięty w hermetycznym świecie" – tak media określają ostatnio Pogorelicia. Artysta ciągle budzi emocje. Kiedy w 1980 r. przyjechał do Polski, miał na koncie kilka prestiżowych nagród. Nikt się jednak nie spodziewał, że prawdziwą sławę przyniesie mu konkurs, którego nie wygra. W III etapie przesłuchań X Konkursu Chopinowskiego Pogorelić odpadł. Martha Argerich nazwała muzyka "geniuszem" i na znak protestu zrezygnowała z uczestnictwa w obradach jury. Wiedziała, co mówi – interpretacje artysty były niekonwencjonalne, ale też błyskotliwe i pełne szacunku do muzyki. Konkurs wygrał Dang Thai Son, wśród laureatów były m.in. Tatiana Shebanova i Ewa Pobłocka. Utalentowany buntownik Pogorelić przez następne 26 lat omijał Polskę szerokim łukiem, ale wciąż było o nim głośno. Grał w Carnegie Hall, współpracował z najlepszymi orkiestrami w Londynie, Chicago, Wiedniu i Berlinie. Nagrywał dla prestiżowej wytwórni Deutsche Grammophon, dodatkowo brał udział w akcjach charytatywnych. Gdy w 1996 r. zmarła jego żona (i jednocześnie nauczycielka), Aliza Kezeradze, zarzucił na kilka lat występy sceniczne. Gdy wrócił, wzbudził nowe kontrowersje. Na koncertach zaskakiwał brakiem formy lub dostawał zasłużone owacje na stojąco. Czym zaskoczy w Poznaniu? Organizowany przez Towarzystwo Muzyczne im. H. Wieniawskiego koncert rozpocznie się 15 grudnia o godz. 19. W programie znajdą się Nokturn E-dur op. 62 nr 2 i Sonata h-moll op. 58 Fryderyka Chopina oraz Intermezzo A-dur op. 118 nr 2 Johannesa Brahmsa i suita na fortepian "Gaspard de la nuit" Maurice'a Ravela.
Martyna Pietras (Gazeta Wyborcza, 08.12.2010)
Gorący temperament z Syberii
W październiku 2011 roku Maxim Vengerov będzie przewodniczącym jury Konkursu imienia Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Posłuchajmy więc, jak gra.

Przez ponad trzy ostatnie lata Maxim Vengerov był wyłączony z gry na skutek kontuzji ramienia. Skoncentrował się wówczas na dyrygenturze. Ale powoli, od tego lata, powraca. Na razie gra rzeczy krótkie, mało forsowne. Gdy 22 listopada wystąpił w Filharmonii Narodowej, prowadząc orkiestrę Sinfonia Iuventus na muzycznym prologu przyszłorocznego poznańskiego konkursu, wraz z dwiema solistkami zwyciężczyniami dwóch ostatnich edycji konkursu, Aleną Bajewą i Agatą Szymczewską, zagrał specjalnie na tę okazję opracowaną na troje skrzypiec "Wokalizę" Rachmaninowa. Poświęcił ten utwór pamięci zmarłego 10 dni wcześniej Henryka Mikołaja Góreckiego.
Do swojej roli szefa jury Vengerov podchodzi bardzo poważnie. Sam przesłuchuje kandydatów w preselekcjach w różnych miejscach świata. Zmienił też regulamin, a najbardziej III etap, w którym młodzi skrzypkowie będą grać fragment jednego z koncertów Mozarta z orkiestrą Amadeus, dyrygować od skrzypiec jego Symfonią koncertującą (z drugim solistą – altowiolistą) oraz z pulpitu koncertmistrza prowadzić orkiestrę w walcu z Serenady Czajkowskiego. "Henryk Wieniawski był artystą wszechstronnym, a my na tym konkursie szukamy nowego Wieniawskiego" – uzasadnił tę zmianę na konferencji prasowej.
On sam jest równie wszechstronny, grywał i na altówce, i na skrzypcach barokowych, a nawet w prawykonaniu napisanego dla niego przez Benjamina Yusupova utworu "Viola Tango Rock" grał na skrzypcach elektrycznych i tańczył tango. Najbardziej jednak ceniony jest za solową grę skrzypcową, a jego powrotu do pełnowartościowej kariery melomani nie mogą się doczekać. Po poprzednim Konkursie im. Wieniawskiego wystąpił w Poznaniu grając I Koncert Szostakowicza i było to wykonanie wstrząsające. Może wystąpi i po tym?
Jaki trzeba mieć talent i jak kochać muzykę, żeby zostać wielkim artystą w takich warunkach, w jakich chował się Maxim Vengerov. Urodzony w Nowosybirsku jako syn orkiestrowego oboisty i dyrektorki przedszkola prowadzącej wielki dziecięcy chór, ujawnił swoje zdolności bardzo wcześnie. Rodzice posłali go do świetnej nauczycielki, a matka po powrocie z pracy asystowała synkowi przy ćwiczeniu, czasem przez osiem godzin, kończąc nieraz nawet nad ranem. Gdy mróz dochodził do 40 stopni, a w mieszkaniu psuło się ogrzewanie, trzeba było ćwiczyć w rękawiczkach z odsłoniętymi końcówkami palców.
Później była nauka w Moskwie, powrót do Nowosybirska i lekcje ze słynnym dziś pedagogiem Zacharem Bronem, wreszcie wyjazd za nauczycielem na Zachód – do Londynu, potem do Lubeki. Jako 10-latek wygrał konkurs dla młodych skrzypków im. Henryka Wieniawskiego i Karola Lipińskiego w Lublinie. Jako 15-latek – prestiżowy Konkurs im. Carla Flescha w Londynie. Od tej pory uznano go już w pełni za dojrzałego, ukształtowanego artystę, o nieskazitelnej technice i prawdziwej głębi interpretacji, i przyjmowano go z entuzjazmem na estradach świata. Jest ceniony i kochany nie tylko za osobowość artystyczną, ale i za czysto ludzką jakość – bardzo poważnie podchodzi do roli Ambasadora Dobrej Woli UNESCO, jeżdżąc do dzieci dotkniętych nieszczęściami świata. Ma też talent pedagogiczny, prowadzi wiele kursów mistrzowskich.
Jego zamiłowanie do pedagogiki miało też wpływ na zawartość płyty, jaką proponujemy, ostatniej. którą jak dotąd nagrał – z utworami Mozarta. "Jego muzyka jest tam, gdzie mowa zawodzi. Jest Bóg i Mozart" – tak mówi skrzypek o jednym ze swych ukochanych kompozytorów. Nagrał tę płytę z UBS Verbier Festival Orchestra, złożoną z młodych artystów z 30 krajów. Pracował z nimi bardzo długo dla lepszego zrozumienia i współdziałania przy kreowaniu tej cudownej muzyki. Zwoływał ich na warsztaty w Szwajcarii i Izraelu. Wynik jest perfekcyjny.
Dorota Szwarcman (Tygodnik POLITYKA Nr 49 [2785] 4 grudnia 2010)
Tygodnik z dodatkiem – płytą CD z nagraniami kompozycji W.A. Mozarta, Sinfonią concertante KV 364 oraz koncertami skrzypcowymi: D-dur KV 218 i D-dur KV 211, wchodzącą w skład Srebrnej Kolekcji Polityki "Wirtuozi muzyki poważnej".
Poznański konkurs jeździ po świecie
Najstarsza rywalizacja skrzypków, której patronuje Henryk Wieniawski przechodzi radykalne zmiany
XIV Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Wieniawskiego rozpocznie się w Poznaniu 8 października 2011 roku, ale oficjalnym prologiem był wczorajszy koncert w Filharmonii Narodowej. To niejedyna nowość w organizacji tej imprezy.
– Wieniawski nie może być gorszy od Chopina, jeśli nasza impreza chce zachować prestiż, musimy się zmieniać – uważa dyr. konkursu Andrzej Wituski.
Zaczęto od wyboru przewodniczącego jury. Został nim jeden z najznakomitszych skrzypków świata Maxim Vengerov. Zaproponował wiele nowych pomysłów, i tak na przykład w dziewięciu miastach zdecydowano się przeprowadzić wstępne przesłuchania 175 skrzypków pragnących wziąć udział w konkursie. Ocenia ich Maxim Vengerov.
– Występ na żywo jest cenniejszy od nagrań, a poza tym z każdym skrzypkiem rozmawiam, by poznać go bliżej – opowiada Maxim Vengerov.
Preselekcje odbyły się już w Bergamo, Londynie, Jokohamie, Seulu i Quebecu, czekają w kolejce: Moskwa, Baku, Bruksela i Poznań. Vengerov tak dostosował do nich plan własnych występów, by nie obciążać organizatorów dodatkowymi kosztami za swoje podróże.
Po raz pierwszy podczas konkursu uczestnicy będą musieli zaprezentować się również jako skrzypkowie dyrygenci i koncertmistrzowie orkiestry.
– Wieniawski był wszechstronnym artystą – uważa Vengerov. Oczekujemy tego i od uczestników jego konkursu.
Sam zaś wystąpił na wczorajszym koncercie w roli dyrygenta. Z Sinfonią Iuventus towarzyszył dwóm zwyciężczyniom poprzednich edycji: Alonie Baevej i Agacie Szymczewskiej.
Jacek Marczyński (Rzeczpospolita, 23.11.2010)
Ivo Pogorelić zagra w Poznaniu!
Niezwykły pianista zagra... pod choinkę
Zaproszeń nie przyjmował przez 27 lat
Niezwykły prezent przed Bożym Narodzeniem ma dla wielkopolskich melomanów Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego. 15 grudnia w Auli UAM zagra uważany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych pianistów świata – Ivo Pogorelić. Będzie to jego pierwszy występ w Poznaniu. W programie znajdą się Nokturn E-dur i Sonata h-moll Fryderyka Chopina, Intermezzo A-dur Johannesa Brahmsa i Gaspard de la nuit Maurice'a Ravela. Bilety na to niezwykłe wydarzenie są już do kupienia. Kosztują od 40 do 80 zł.
Przez jednych uważany za geniusza, przez innych za skandalistę i buntownika, Pogorelić nazywany jest wielkim przegranym X Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego imienia Fryderyka Chopina w 1980 roku. Po wyeliminowaniu go z warszawskiego Konkursu w III etapie, skandalu i protestach Marthy Argerich, stał się gwiazdą, ale i nabrał niechęci do kolejnych wizyt w Polsce. Mimo licznych recitali i koncertów z renomowanymi orkiestrami na całym świecie nie przyjmował zaproszeń z Polski przez 27 lat.
Jego występy elektryzują. Jednych oburza, innych zachwyca oryginalnością. Dla tych pierwszych przekaz płynący z estrady jest całością, inni uważają tak jak Martha Argerich, że ważne jest to, jak skandalista gra.
30 lat temu wchodził na estradę ubrany niemal jak hippis, z rozwianymi włosami. Dziś we fraku, ale ostrzyżony jak skinhead. Mimo swej kontrowersyjności Ivo Pogorelić nagrywa dla renomowanej firmy Deutsche Grammophon, tej samej co Krystian Zimerman.
W ostatnim czasie, szczególnie po śmierci żony, pianistki i pedagoga Alizy Kezeradze, Ivo Pogorelić ograniczył swe publiczne występy, poświęcając się m.in. działalności charytatywnej.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 23.11.2010)
Walczą o miejsca
Od 8 do 23 października 2011 roku w Poznaniu odbędzie się XIV Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego. Przygotowania do imprezy rozpoczął wczorajszy koncert w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Polską Orkiestrą Sinfonia Iuventus dyrygował przewodniczący jury Maxim Vengerov. Solistkami były zwyciężczynie dwóch ostatnich edycji konkursu: skrzypaczki Alena Baeva i Agata Szymczewska.
Nowością przyszłorocznego konkursu są preselekcje, podczas których Maxim Vengerov przesłuchuje kandydatów.
– Do udziału w preselekcjach zgłosiło się 170 skrzypków. Najliczniej obsadzone są poznańskie, zaplanowane na 18 i 19 kwietnia przyszłego roku. Zagra wtedy 70 kandydatów. Spośród zagranicznych najwięcej, bo 26 kandydatów, wybiera się do Brukseli – powiedział wczoraj dyrektor konkursów Andrzej Wituski, Maxim Vengerov zamierza dopuścić do konkursu 45 skrzypków.
Marek Zaradniak (Polska Głos Wielkopolski, 23.11.2010)
Trzy stradivariusy
…zabrzmiały dziś jednocześnie z estrady Filharmonii Narodowej. Często się to tu nie zdarza. A i wydarzenie było bardzo specjalne: koncert – prolog przyszłorocznego Konkursu im. Wieniawskiego; orkiestrą Sinfonia Iuventus dyrygował Maxim Vengerov, przyszły szef jury (a właściwie już obecny – bo osobiście jeździ i przesłuchuje kandydatów w ramach preselekcji), a jako solistki wystąpiły zwyciężczynie dwóch ostatnich konkursów: Alena Baeva i Agata Szymczewska.
Ale wydarzenie, od którego zaczęłam, to było jeszcze coś więcej. Po Koncercie Sibeliusa zagranym przepięknie przez Baevą wyszły na scenę obie solistki i dyrygent – też ze skrzypcami. Każde z nich gra na stradivariusie. I zagrali w tercecie specjalnie na tę okazję opracowaną Wokalizę Rachmaninowa (zapowiedziano wcześniej, że to wykonanie jest w hołdzie Góreckiemu). I w ten sposób Vengerov zagrał publicznie jeden z pierwszych razów od momentu, gdy zmogła go kontuzja – a nie grał już ponad trzy lata! Teraz pomału wraca. To piękny gest, że zagrał i u nas.
Do konkursu, jak widać, podchodzi bardzo poważnie – i też trzeba powiedzieć, że trafiło się nam to szczęście w (jego) nieszczęściu, że w związku z przerwaniem działalności solistycznej i ograniczeniu się do dyrygenckiej i pedagogicznej miał dla nas więcej czasu. Nie dość więc, że jeździ po różnych miastach i przesłuchuje kandydatów – we wrześniu w Bergamo, w październiku w Londynie, Jokohamie i Quebecu, na przełomie października i listopada w Seulu (mówi, że Koreańczycy bardzo go zaskoczyli na plus); w grudniu pojedzie do Baku i Moskwy, w marcu do Brukseli, a w kwietniu przeprowadzi ostatnie przesłuchania w Poznaniu – ale jeszcze na dodatek nieźle pomajstrował przy regulaminie i wprowadził innowacje. W I etapie Bach (parę części jednej z sonat lub Chaconna), po kaprysie Paganiniego i Wieniawskiego oraz utwór dowolny, wirtuozowski, do wyboru z siedmiu. W drugim sonaty – do wyboru bardzo różne (od Beethovena po Szymanowskiego, Bartóka i Prokofiewa), Wieniawski i Szymanowski. Trzeci – to rewolucja: trzeba wykonać z orkiestrą kameralną (będzie to Amadeus) pierwszą część jednego z trzech koncertów Mozarta pod batutą Agnieszki Duczmal, pierwszą część jego Symfonii koncertującej z prowadzeniem orkiestry od skrzypiec(potrzebny będzie altowiolista do kompletu) oraz poprowadzić od pulpitu koncertmistrza Walca z Serenady Czajkowskiego. W finałach, takich, jak zawsze (jeden z koncertów Wieniawskiego plus jeden z dziesięciu innych koncertów), będzie akompaniowała orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod batutą Vengerova, którego miejsce w jury zajmie na ten czas dyrygent Yuri Simonov. Dziś na konferencji prasowej Vengerov tłumaczył, skąd te wszystkie pomysły: bo Wieniawski był muzykiem bardzo wszechstronnym, a na tym konkursie szukamy nowego Wieniawskiego.
Wrażenia z przesłuchań ma bardzo pozytywne; jako, że się jeszcze nie skończyły, każdemu mówi, że ma szanse – potem dopiero będzie wybierać, w sumie ze 175 kandydatów z 26 krajów. A dla młodych muzyków to wspaniała okazja, żeby zagrać przed nim. Dyrektor konkursu Andrzej Wituski opowiada, że któraś z kandydatek powiedziała: wiem, że może nie zostanę dopuszczona, ale przynajmniej zagrałam przed Vengerovem. Skrzypek jest znany z talentów nie tylko solistycznych, ale i pedagogicznych, a ponadto jest nie tylko fantastycznym fachowcem, ale i po prostu dobrym, ciepłym człowiekiem.
Z dyrygowaniem jego było dziś różnie; zresztą młoda orkiestra dopiero zdobywa szlify (i wciąż zmienia skład), więc trudno było spodziewać się czegoś nadzwyczajnego. Ale widać, że Vengerov świetnie się czuje w prowadzeniu akompaniamentów do koncertów skrzypcowych – w końcu zna je na wylot. Przed przerwą zagrała, jak już wspomniałam, Alena Baeva; nie przepadam za Koncertem Sibeliusa, ale przepadam za tą skrzypaczką. (Przyjechała z czteromiesięczną córeczką, już znów jest szczuplutka i prześliczna.) Po przerwie Koncert Brahmsa wykonała Agata Szymczewska – ładnie, ale miała parę momentów zachwiania, a nawet pomyłek, zręcznie zresztą zamaskowanych. Obie solistki nie bisowały, za to zabisowała orkiestra – najpopularniejszym z Tańców węgierskich Brahmsa.
Dorota Szwarcman (Polityka: Co w duszy gra – blog muzyczny, 22.11.2010)
Kobiety ze skrzypcami
To druga – obok Konkursu Chopinowskiego – nasza impreza muzyczna, która zdobyła ogromny prestiż w świecie i ma równie długą historię
Konkursy Chopinowskie odbywają się, jak wiadomo, w Warszawie. Międzynarodowe Konkursy Skrzypcowe im. Henryka Wieniawskiego od początku, czyli od 1935 roku, przygarnął Poznań. Teraz 300 dni przed rozpoczęciem kolejnej edycji jej prolog urządzany jest... w stolicy.
Co wiemy o XIV Konkursie im. Wieniawskiego, który odbędzie się w 2011 roku? Znamy już przewodniczącego jury. Jest nim Maxim Vengerov. Rzadko się zdarza, by ktoś, mając 36 lat, był już takim autorytetem artystycznym. I to najbardziej zasłużenie. Ale to nie tylko najwspanialszy skrzypek świata. Kto przysłuchiwał się jego lekcjom mistrzowskim, wie, że jego muzyczna wiedza jest imponująca. Choroba zmusiła Vengerova do ograniczenia liczby skrzypcowych występów. Nie przeszkadza mu wszakże w uprawianiu innej profesji, której oddaje się coraz chętniej. Jest nią dyrygowanie. W tej właśnie roli zobaczymy Maxima Vengerova podczas poniedziałkowego koncertu. Poprowadzi naszą młodą orkiestrę Sinfonię Iuventus. Solistkami będą natomiast Alena Baeva i Agata Szymczewska. Mają po 25 lat i obie wygrały Konkurs im. Wieniawskiego, ale urodzona w Ałma Acie Alena odniosła sukces wcześniej, w 2001 roku Polka triumfowała w ostatniej edycji, cztery lata temu.
Zwycięstwo w poznańskiej rywalizacji niewątpliwie przyspieszyło ich kariery, obie mogą poszczycić się występami na wielu europejskich estradach. Wciąż jednak znajdują się na początku drogi, ale mają talent, są muzykalne i potrafią grać z nerwem. Można mieć zatem nadzieję, że Alena Baeva i Agata Szymczewska doszlusują w przyszłości do grona najsłynniejszych laureatów Konkursu im. Wienawskiego, w którym sukcesy odnosili przecież przed laty Dawid i Igor Ojstrachowie, Ginette Neveu, Ida Haendel, Wanda Wiłkomirska czy Julian Sitkowiecki.
W poniedziałek Alena Baeva i Agata Szymczewska zagrają koncerty Sibeliusa i Brahmsa.
Jacek Marczyński (Rzeczpospolita, 22.11.2010)
Maxim Vengerov przewodniczącym jury w konkursie im. Wieniawskiego
Światowej sławy skrzypek i dyrygent, pochodzący z Rosji Maxim Vengerov będzie przewodniczącym jury w 14. edycji Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, jaki odbędzie się w przyszłym roku, w dniach 8-23 października. Do rywalizacji zgłosiło się ponad 170 kandydatów z 26 krajów, m.in. z Polski – ponad 60 osób, Rosji, Japonii, Chin, USA, Francji i Azerbejdżanu - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie dyrektor konkursu Andrzej Wituski.
Konferencja poprzedziła wieczorny koncert w Filharmonii Narodowej, który jako dyrygent poprowadzi Maxim Vengerov. Wystąpią: Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus oraz dwie laureatki poprzednich edycji konkursu im. Wieniawskiego – skrzypaczki Alena Baeva z Rosji (zwyciężyła w 2001 r.) i Agata Szymczewska z Polski (2006). Podczas koncertu zatytułowanego "Wieniawski - prolog..." wykonany zostanie m.in. Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 Jeana Sibeliusa.
W ramach przygotowań do 14. edycji konkursu Vengerov od września ocenia kandydatów podczas przesłuchań na żywo w ramach konkursowych preselekcji. Dotychczas odbyły się preselekcje m.in. w Bergamo, Londynie i Seulu, kolejne będą miały miejsce w: Baku (12 grudnia), Moskwie (14-15 grudnia), Brukseli (28 marca) i Poznaniu (18-19 kwietnia). Podczas preselekcji uczestnicy grają m.in. Koncert skrzypcowy e-moll op. 64, cz. I Feliksa Mendelssohna-Bartholdy'ego.
Lista kandydatów zakwalifikowanych do konkursu – ok. 45 osób – będzie ogłoszona po zakończeniu preselekcji, na przełomie kwietnia i maja 2011 r. "Dotychczas przesłuchałem 50 osób. Reprezentują bardzo wysoki poziom. Wielkim pozytywnym zaskoczeniem byli m.in. kandydaci z Korei Południowej – bardzo utalentowani, pełni temperamentu" – mówił Vengerov na poniedziałkowej konferencji. Chwalił też polskich skrzypków.
Dyrektor Wituski przypomniał, że konkurs im. Wieniawskiego to najstarszy międzynarodowy konkurs skrzypcowy na świecie. Po raz pierwszy odbył się w 1935 r. w Warszawie. Drugą edycję zorganizowano dopiero po 17 latach, w 1952 r. w Poznaniu. Od tamtej pory konkurs odbywa się w Poznaniu, co pięć lat. Wśród laureatów nagród i wyróżnień przyznanych na przestrzeni lat byli: Francuzka Ginette Neveu, Rosjanin Dawid Ojstrach, angielska skrzypaczka polskiego pochodzenia Ida Haendel, Polka Grażyna Bacewicz.
Inauguracja 14 edycji festiwalu, przesłuchania i koncert laureatów odbędą się w poznańskiej Auli UAM. Sale prób dla uczestników udostępni natomiast Akademia Muzyczna w Poznaniu. W konkursowych etapach – I, II, III i IV – uczestnicy wykonywać będą utwory m.in. Henryka Wieniawskiego, Jana Sebastiana Bacha i Niccolo Paganiniego. Ogłoszenie wyników zaplanowano na 22 października, a koncert laureatów – na 23 października.
Vengerov będzie przewodniczącym jury, a honorową przewodniczącą – Ida Haendel. W jury zasiądą też m.in.: skrzypkowie Zakhar Bron z Rosji, Erich Gruenberg z Wielkiej Brytanii i Koichiro Harada z Japonii oraz dyrygent Jurij Simonov z Rosji.
Zdobywca I nagrody otrzyma 30 tys. euro i złoty medal, II nagrody – 20 tys. euro i srebrny medal, III nagrody – 12 tys. euro i brązowy medal. Jury przyzna trzy wyróżnienia po 5 tys. euro. Maxim Vengerov wybierze ponadto jedną osobę, której będzie następnie – w nagrodę – udzielał lekcji.
Vengerov urodził się w 1974 r. w Nowosybirsku. Jego matka była śpiewaczką, a ojciec oboistą w miejscowej filharmonii. Naukę gry na skrzypcach Maxim rozpoczął w wieku pięciu lat. Jako 10-latek zdobył I nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Młodych Skrzypków im. Karola Lipińskiego i Henryka Wieniawskiego w Lublinie. W 1990 r. potwierdził swój talent zwycięstwem w Międzynarodowym Konkursie im. Carla Flescha w Londynie. Vengerov wzbudza zainteresowanie wytwórni płytowych – do tej pory zarejestrował blisko 100 utworów bądź cykli. Od 2005 r. jest profesorem Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie.
Polska Agencja Prasowa (22.11.2010)
Przełomowy Wieniawski
Rewolucja w regulaminie Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego. Maxim Vengerov, szef XIV edycji konkursu, osobiście przesłuchuje młodych skrzypków!
To niejedyna zmiana
Chcieliśmy odnowić formułę konkursu, dlatego zależało nam, by przewodniczącym jury został 36-letni wirtuoz Maxim Vengerov. Przekonywałem go trzy lata, w końcu się zgodził. No i zaczęły się zmiany - mówi Andrzej Wituski, dyrektor konkursu.

Kontrakt z Maximem Vengerovem (na zdjęciu z Andrzejem Wituskim)
podpisany został 30 czerwca 2009 r. / fot. Tomasz Kamiński
Rozmowa z Andrzejem Wituskim - prezesem Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego (do 2007 roku), obecnie dyrektorem Biura, pełniącym również funkcję dyrektora międzynarodowych konkursów
Iwona Torbicka: Od poprzedniej edycji konkursu minęły cztery lata. Jeszcze mam w uszach koncert laureatów, widzę drobną postać Idy Haendel, która na tym koncercie grała "Legendę" Wieniawskiego, a tu już za niecały rok - 8 października - rozpocznie się kolejna, XIV edycja konkursu. Wszystko dopięte na ostatni guzik?
Andrzej Wituski: Przygotowania do naszych konkursów - nie tylko skrzypcowego, ale też lutniczego - oba odbywają się co pięć lat, oba są międzynarodowe i oba traktujemy równorzędnie - trwają trzy, cztery lata. I to są pewne działania rutynowe, ale nie tylko, które powtarzają się przed każdą edycją. W jednym i drugim konkursie udało się nam zgromadzić znakomitych jurorów, kwiat pedagogów i wirtuozów z całego świata. Na czele konkursu lutniczego stoi wybitny lutnik Roger Hargrave, na czele skrzypcowego - jeden z największych wirtuozów skrzypiec - Maxim Vengerov. Ale w przypadku konkursu skrzypcowego śmiało mogę powiedzieć, że stała się rzecz niezwykła, daleko wykraczająca poza rutynowe działania. Maxim Vengerov przygotował całkowicie nową procedurę wyłaniania kandydatów. Zaproponował, żeby selekcja nie odbywała się na podstawie nadesłanych płyt DVD, tylko na żywo - przed nim.
IT: Pomysł świetny, ale wymagający dużych pieniędzy, nie wszystkie wysokobudżetowe konkursy na świecie mogą sobie na to pozwolić...
AW: To prawda, ale nam udało się znaleźć pewne rozwiązanie. Wymyśliliśmy, żeby niektóre terminy przesłuchań na świecie związać z koncertami samego Vengerova. Wyraziliśmy zgodę, by wstępnej selekcji dokonał Vengerov indywidualnie. On jest postacią tak charyzmatyczną, że nawet wielki Zakhar Bron - rosyjski skrzypek i pedagog, nauczyciel Vengerova, przyzwyczajony do tego, że proponuje mu się wyłącznie przewodniczenie konkursowemu jury, zgodził się zostać "zaledwie" jednym z jurorów, kiedy dowiedział się, że to Vengerov będzie przewodniczącym. Dzięki naszemu pomysłowi odpadły nam w części koszty przelotów i wynajmu hoteli. Wspólnie wybraliśmy dziewięć miast na całym świecie, w których zorganizowane będą preselekcje. W pięciu z nich już się odbyły: w Bergamo, Londynie, Quebecu, Jokohamie i Seulu. Pozostały jeszcze przesłuchania w Moskwie, Baku, Brukseli i Poznaniu. Dwa ostatnie zaplanowano w przyszłym roku: w Brukseli w marcu, u nas - w kwietniu.
IT: Ile zgłoszeń napłynęło na konkurs?
AW: 165! To absolutny rekord, do tej pory mieliśmy na ogół ok. 100 zgłoszeń.
IT: Z tej grupy wyłonieni zostaną skrzypkowie, którzy zagrają w pierwszym etapie konkursu?
AW: Po zakończeniu przesłuchań w Poznaniu - 20 kwietnia przyszłego roku, spotkamy się z Vengerovem w siedzibie Towarzystwa, obejrzymy jeszcze kilka przesłanych ze świata DVD z przesłuchań i powstanie lista nazwisk 45-47 skrzypków, którzy staną do pierwszego etapu przesłuchań. W tej chwili trudno powiedzieć, jacy skrzypkowie na niej się znajdą, choć zapewne Vengerov ma już swoje typy, w końcu słuchał każdego z nich, z każdym przeprowadził rozmowę, dawał uwagi, co poprawić. I to on będzie ustalał listę kandydatów do konkursu. Na poznańskich przesłuchaniach będzie oczywiście najwięcej Polaków, chociaż przyjadą też skrzypkowie z innych krajów. Dziś świat jest globalny, dla artystów nie ma specjalnego problemu, by przylecieć do jakiegokolwiek miasta, gdzie odbywają się przesłuchania. W Londynie na przesłuchaniach była Polka - bardzo dobra zresztą - która tam studiuje.
IT: Czy przesłuchania na żywo to jedyna zmiana, którą do konkursu wprowadził Vengerov?
AW: Ale gdzie tam! Zaproponował istotne zmiany w III etapie przesłuchań,. Najpierw uczestnicy grają z orkiestrą pierwszą część jednego z koncertów Mozarta: G-dur, D-dur bądź A-dur. Następnie - pierwszą część mozartowskiej Symfonii Concertante Es-dur. I właśnie wtedy Agnieszka Duczmal, która będzie dyrygowała orkiestrą Amadeus, towarzyszącą kandydatom, ma zejść z estrady i usiąść na widowni, wśród jurorów. Kandydat zostanie sam - w roli solisty i dyrygenta. Ci, którzy dotrwają do IV etapu, wystąpią z orkiestrą, którą poprowadzi sam Vengerov. Nie będzie wtedy punktował, a jego miejsce w jury zajmie znakomity rosyjski dyrygent Yuri Simonov.
IT: Wiem, że Vengerov robi tak na swoich koncertach: gra, dyryguje, a nawet tańczy. zastanawiam się jednak, czy dla najmłodszych uczestników nie będzie to zadanie zbyt trudne? Nie wszyscy są przecież na tyle silni psychicznie, żeby poradzić sobie z dodatkowym stresem. Nie dość, że grają bardzo rozbudowaną formę muzyczną, to jeszcze mają dodatkowo dyrygować orkiestrą. Alena Baeva, która jako 16-latka wygrała konkurs w 2001 roku, pewno by sobie poradziła, zwyciężczyni poprzedniej edycji - 21-letnia wtedy Agata Szymczewska - też. Ale pamięta Pan, najmłodsza uczestniczka poprzedniej edycji, 13-letnia Zhou Nancy ze Stanów Zjednoczonych, w pewnym momencie nie wytrzymała napięcia i "siadła" psychicznie.
AW: Wierzę w to, że Vengerov wie, co robi. Do III etapu dojdą najlepsi z najlepszych. Choć rzeczywiście - rozrzut wiekowy młodych skrzypków może być dość duży, a co za tym idzie, jedni będą mieli większe, inni mniejsze doświadczenie na scenie. Przeglądałem CV wszystkich kandydatów, niektórzy mają imponujące dokonania, występy z orkiestrami, inni dopiero zaczynają, ale są niezwykle zdolni. Trzymam się tego, co powiedział Vengerov - szukamy nowego Wieniawskiego [Wieniawski jako 8-latek wyjechał do Paryża - w 1843 roku - studiował w Konserwatorium Paryskim pod kierunkiem Lamberta-Josepha Massarta. Ukończył je jako 11-latek z I nagrodą i złotym medalem. Mając 15 lat zaczął koncertować - przyp. red].
IT: Najlepszy skrzypek dostanie złoty medal, 30 tys. euro i przepustkę do światowej kariery. Laureat drugiego miejsca - srebrny medal i 20 tys. euro, trzeciego - brązowy medal i 12 tys. euro, przewidziano jeszcze 5 wyróżnień po 5 tys. euro i nagrody pozaregulaminowe. Po raz pierwszy w historii konkursu swoje nagrody rozda jury młodzieżowe, złożone z uczniów poznańskich szkół artystycznych i kapituła krytyków muzycznych.
AW: Jest jeszcze jedna nagroda pozaregulaminowa, którą ufundował Maxim Vengerov. To 12 indywidualnych lekcji u niego, dla jednego z uczestników konkursu, niekoniecznie zwycięzcy. Każdy będzie chciał ją dostać - być uczniem Vengerova, to jak chwycić Pana Boga za nogi. On ma tylko kilkunastu uczniów na świecie.
IT: Do konkursu pozostało ponad 300 dni, ale już 22 listopada w Filharmonii Narodowej w Warszawie niezwykły koncert - "Wieniawski-Prolog". Niezwykły, bo obok siebie wystąpią dwie znakomite skrzypaczki, zwyciężczynie poprzednich edycji konkursu: Alena Baeva i Agata Szymczewska.
AW: Koncert poprzedzi konferencja prasowa, którą zaplanowaliśmy tego dnia w hotelu Mariott. Na konferencji Vengerov opowie, jak wyglądały preselekcje na świecie, jak grali ci, których do tej pory słuchał.
IT: A wieczorem zadyryguje w filharmonii najmłodszą polską orkiestrą Sinfonia Iuventus, która towarzyszyć będzie Baevej i Szymczewskiej.
AW: Tak. Powiem jeszcze, że koncert będzie wyjątkowy także dlatego, że obie artystki zagrają na Stradivariusach. Dla publiczności będziemy mieli jeszcze jedną rewelacyjną niespodziankę, której na pewno nikt się nie spodziewa.
IT: Co to będzie?
AW: Nie powiem, to ma być tajemnica. I zaskoczenie...
IT: Zaraz, zaraz, co by mnie zaskoczyło na takim gwiazdorskim koncercie... Chyba wiem! Vengerov zagra na skrzypcach? Może razem z Baevą i Szymczewską?
AW: Ja tego nie powiedziałem.
IT: To znaczy, że zagra. Czyli, w pewnym momencie może się zdarzyć, że równocześnie zagrają aż trzy Stradivariusy. Niesamowite.
Iwona Torbicka (Gazeta Wyborcza, 18.11.2010)
Koncertowy odlot w Porcie Lotniczym Poznań Ławica
Terminal pasażerski Portu Lotniczego Poznań-Ławica zamienił się wczoraj w nietypową salę koncertową. Otóż każdy, kto wybierał się w podróż lotniczą, mógł posłuchać sześciu mini-koncertów skrzypcowych. Muzycy koncertowali w ramach happeningu skrzypcowego, zorganizowanego przez Port Lotniczy wspólnie z Towarzystwem Muzycznym imienia Henryka Wieniawskiego.
– Okazją był rozpoczynający się dokładnie za rak XIV Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy imienia Henryka Wieniawskiego – mówi Hanna Surma, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Poznań-Ławica. Konkurs organizowany przez Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego jest jednym z najbardziej prestiżowych wydarzeń muzycznych w kraju. Został zaplanowany w stolicy Wielkopolski od 8 do 23 października 2011 roku. Poznańskie lotnisko nosi imię H. Wieniawskiego, wybitnego kompozytora i skrzypka.
Drogą lotniczą przybędzie wielu uczestników konkursu z całego świata, a także członkowie jury, któremu przewodniczyć będzie wybitny skrzypek Maxim Vengerov. Z rocznym wyprzedzeniem na lotnisku wystąpili studenci Akademii Muzycznej w Poznaniu: Joanna Kreft, Celina Kotz, Malwina Kotz, Jacek Świca, Stanisław Podemski oraz Adam Siebers, grając utwory Wieniawskiego, Paganiniego, Brahmsa oraz Bacha. Happening rozpoczął się o godzinie 14.30, młodzi artyści koncertowali w terminalu przez 20 minut. Przy okazji koncertu o przygotowaniach do XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego opowiedział inicjator happeningu – Andrzej Wituski, dyrektor Biura Konkursów w Towarzystwie Muzycznym im. Henryka Wieniawskiego.
BART (Polska Głos Wielkopolski, 09.10.2010)
Przed Wieniawskim: Skrzypce zagrały na poznańskiej Ławicy
Sześć minikoncertów skrzypcowych usłyszeli wczoraj podróżni w terminalu pasażerskim Portu Lotniczego Poznań-Ławica. Cóż to za okazja? Chodzi o happening skrzypcowy z okazji – rozpoczynającego się dokładnie za rok – XIV Międzynarodowego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego. Drogą lotniczą przybędzie do Poznania wielu uczestników konkursu z całego świata, a także członkowie jury, któremu przewodniczyć będzie najwybitniejszy współczesny wirtuoz skrzypiec – Maxim Vengerov.
W piątkowe popołudnie na lotnisku wystąpili studenci Akademii Muzycznej w Poznaniu: Joanna Kreft, Celina Kotz, Malwina Kotz, Jacek Świca, Stanisław Podemski oraz Adam Siebers. Wykonali utwory Wieniawskiego, Paganiniego, Brahmsa oraz Bacha.
DAN (Gazeta Wyborcza, 09.10.2010)
Cztery inspiracje
"Spotkanie przy szklaneczce pełnej dźwięków, które sami wymyślamy i mieszamy" to najbardziej lapidarne określenie słowami Emilii Sitarz tego, co od przeszło czterech lat robi nietuzinkowy Kwadrofonik. Tego, co w niedzielny wieczór zaprezentował w Auli Nova Akademii Muzycznej w Poznaniu.
Cytowana pianistka kwartetu dwóch fortepianów i dwóch zestawów perkusyjnych ma rację. Ich pomysły na prezentowane utwory,będące rzadziej solowego autorstwa, najczęściej owocem muzycznej burzy mózgów, mają różną ważkość. Czasami są zaledwie omieceniem spojrzeniem, góra dotknięciem owej szklaneczki. Ale niekiedy bywają solidne hausty jej zawartości, hausty o smaku jazzu, rocka, klimatów rodem z Mike'a Oldfielda, Andreasa Vollenweidera, world music i co tam się jeszcze komu kojarzy. Bo króciutkie, rzadziej niewiele dłuższe cytaty z Fryderyka Chopina lub cytaty z etnograficznych rejestracji radiowych folkloru (kapitalna inspiracja pieśnią kurpiowską "A chtóz tam puka") są ledwie pretekstami do skojarzeń właśnie, do inspiracji dla czwórki młodych absolwentów Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie. Dla ukazania własnej, "zbiorowej" wyobraźni muzycznej, podbudowanej nieprzeciętnymi umiejętnościami instrumentalnymi. Bo ci pianiści Emilia Sitarz i Bartłomiej Wąsik - początkowo Lutosławski Piano Duo, perkusiści Magdalena Kordylasińska i Miłasz Pękala - początkowo Hop-beats Duo, mają takie, że na plan pierwszy wysuwają się obłoczki brzmieniowych kolaży czy fascynujących klimatów, rzadko w dynamicznej gradacji forte.
Wkrótce czwórka posiadaczy już teraz wielu ciekawych laurów ma się zaprezentować w słynnym Carnegie Hall. Ciekawe, jak oceni propozycje grupy amerykańska publiczność i krytycy muzyczni.
Andrzej Chylewski (Polska Głos Wielkopolski, 07.09.2010)
Zarażeni bakcylem Chopina
Niedzielny koncert zespołu Kwadrofonik w Auli Nova ujmował świeżością spojrzenia, erudycją muzyków i ich młodzieńczą odkrywczością.
Warszawska grupa
Kwadrofonik połknęła bakcyla chopinizmu i zaraziła nim publiczność Auli
Nova. Grający na fortepianie Emilia Sitarz i Bartłomiej Wąsik razem z
perkusistami Magdaleną Kordylasińską i Miłoszem Pękalą mają swój
odrębny, niepowtarzalny styl. Ten styl ujmuje młodzieńczą
odkrywczością, świeżością spojrzenia, a czasem nawet subtelną dawką
buntu, niepokory. Nagrania z płyty "Folklove" udowodniły, że artyści
potrafią czerpać inspirację z bardzo różnej muzyki i bawiąc się
inspiracjami, tworzą zupełnie nową, niekonwencjonalną jakość muzyczną.
Ta jakość, połączona z odczuwalną radością wykonywania muzyki, to cechy charakterystyczne zespołu. Nie zabrakło ich też w niedzielę. Muzyka Kwadrofonika, choć łączyła różne stylistyki, zręcznie wymykała się próbom klasyfikacji. Wykonywanym utworom czasem nawet brakowało tytułów. Czytelny był za to sposób wykorzystania inspiracji - muzycy wybierali fragment muzyczny, motyw melodyczny lub wzór harmoniczny utworu, i wkładali je w zupełnie inny muzyczny kontekst. Dzięki swojej muzycznej erudycji "przemycili" cytaty mazurków, scherz i nokturnu Chopina, a także zapisane w samplerze fragmenty muzyki źródeł. Zdarzało się, że artyści melodię łączyli z fakturą akordową z innego utworu (połączenie Preludium e-moll z Sonatą cis-moll "Księżycową" Ludwiga van Beethovena) albo dodawali cytaty z innych twórców (np. marsz weselny z "Lohengrina" Ryszarda Wagnera). Wszystko to zaowocowało klimatycznym brzmieniem, czasem lirycznym, czasem mocno energetycznym (utwór inspirowany wielkopolskim wiwatem albo Mazurkiem C-dur z op.56), a nawet - dramatycznym ("Któz tam po kómoze chodzi i śpuka" inspirowane pieśnią kurpiowską). Interesujące były modyfikacje brzmienia instrumentów - tłumienie strun fortepianu, pociąganie smyczkiem kontrabasu po sztabkach wibrafonu , a niekiedy nawet "elektroniczne" efekty brzmieniowe - choć muzycy wcale nie używają elektroniki. Efekt był porażający.
Już za miesiąc Kwadrofonik wystąpi w nowojorskiej Carnegie Hall obok m.in. Grażyny Auguścik i tria Andrzeja Jagodzińskiego. To będzie święto celebrujące (a jakże!) urodziny Chopina.
Martyna Pietras (Gazeta Wyborcza, 07.09.2010)
Kosmiczny Classic Folk
Nie ma w Polsce drugiego zespołu o podobnym składzie, łączącym brzmienie dwóch fortepianów z perkusją. Co więcej - zespołu, który w tak oryginalny sposób łączy klasykę z folkiem. Kwadrofonik zagra w najbliższą niedzielę w Poznaniu.
Absolwenci Warszawskiej Akademii Muzycznej: Emilia Sitarz, Bartłomiej Wąsik (fortepiany) oraz Magdalena Kordylasińska i Miłosz Pękala (instrumenty perkusyjne) działali początkowo jako dwa niezależne duety. Emilia i Bartłomiej jako Lutosławski Piano Duo grali na cztery ręce lub dwa fortepiany Bacha, Brahmsa, Ravela i Lutosławskiego. Magda i Miłosz jako perkusyjny Hop-beats Duo są dobrze znani bywalcom festiwalu muzyki współczesnej Warszawska Jesień. Kiedy w 2006 roku oba duety połączyły siły, powstał wyjątkowy kwartet. A zbliżyła ich "Sonata na dwa fortepiany i perkusję" Beli Bartóka, którą cztery lata temu wykonali na festiwalu Kwartesencja w Fabryce Trzciny. Krótko potem zachwycili publiczność festiwalu Nowa Tradycja w Warszawie (gdzie dostali grand prix) i krytycy obwołali ich nadzieją polskiej muzyki folkowej.
W 2008 roku nagrali debiutancką płytę "Folklove", zawierającą rewelacyjne aranżacje melodii ludowych z różnych stron Polski - na fortepianowo-perkusyjny skład. Dostali za nią nagrodę Fryderyka. "Gazeta" tak o nich pisała: "grają melodie ludowe z różnych stron Polski - Kujaw, Kurpiów, Małopolski i Podlasia - we własnych brawurowych aranżacjach, inspirowanych klasyką, utworami Bjoerk, muzyką filmową. Z prostych swojskich zaśpiewów tworzą fascynujący świat dźwięków, porywający energią rytmu i harmonii lub przenoszący słuchacza w kosmiczne wymiary. Nie potrzebują do tego elektroniki. Wystarczy im wyobraźnia i klasyczne instrumenty, preparowane fortepiany i cały arsenał instrumentów perkusyjnych: począwszy od marimby i ksylofonu, przez bongosy, bębny afrykańskie, muszelki i zwykłe drewniane pudło, na trójkącie, misach tybetańskich, werblach i talerzach kończąc". Ale młodzi artyści wykonują wspólnie nie tylko melodie ludowe czy współczesne, nie stronią też od klasyki. - Trudno nas sklasyfikować. Jeśli ktoś powie, że na pikniku zagramy muzykę poważną, będzie w błędzie, jeśli powie, że folk, też rozminie się z prawdą. Chyba najtrafniejsza jest formuła classic folk - mówił "Gazecie" Bartłomiej Wąsik.
Ich koncerty wszędzie przyciągają prawdziwe tłumy - nie tylko młodych ludzi. W Poznaniu Kwadrofonik zagra koncert zatytułowany "Byłem tu. Fryderyk", który w 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina zorganizowało Towarzystwo im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu (5 września o godz. 18 w Auli Nova).
Iwona Torbicka (Gazeta Wyborcza, 31.08.2010)
Polski wieczór trzech Andrzejów
Sobota upłynęła w muzycznym Poznaniu pod znakiem 175. urodzin wielkiego skrzypka polskiego i kompozytora - Henryka Wieniawskiego. Dzięki pomysłowości takich animatorów jak Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego, Muzeum Instrumentów Muzycznych, czy Centrum Turystyki Kulturowej "TRAKT", poznaniacy, od najmłodszych do najstarszych, mogli uczestniczyć w różnych formach promocji kultury. Mimo potwornych upałów panujących w mieście w spacerach po miejscach związanych z braćmi Wieniawskimi wzięło udział kilkuset chętnych, a "prawdziwy" happeningowy turniej skrzypcowy na Starym Rynku, mający na celu znalezienie "prawdziwego" mistrza smyczka, obserwowały zadziwiające tłumy wielu przybyłych rodzin.
Klasyczny finał dnia Wieniawskich przywiódł chętnych do Sali Marcina Groblicza. I tu zainteresowanych spotkały dwie niespodzianki. Zapowiadany utalentowany skrzypek białoruski Artiom Shishkov nie przybył do Polski - problem z paszportem. Ambitni organizatorzy zaserwowali w to miejsce inny smakołyk. Wiązankę prawdziwych przebojów polskiej muzyki skrzypcowej i fortepianowej (Ignacy Jan Paderewski, Karol Lipiński, Fryderyk Chopin i Henryk Wieniawski) zaprezentowali Konstanty Andrzej Kulka i Andrzej Tatarski. Nie zabrakło więc diabelnie trudnego Kaprysu D-dur Lipińskiego, Scherza b-moll Chopina, wreszcie legendarnych Obertasa, Kujawiaka, konkursowego Scherzo-Tarantelle i... nomen omen "Legendy" bohatera dnia. I to nic, że przez otwarte okna wpadał gwar Starego Rynku, a muzealny fortepian "Blüthnera" dogorywał.
Ten unikalny, uroczy, choć dosłownie gorący wieczór miał swój urok, także dzięki niebanalnemu słowu wiążącemu trzeciego z Andrzejów, dyrektora Konkursów Towarzystwa Muzycznego Andrzeja Wituskiego.
Andrzej Chylewski (Polska Głos Wielkopolski, 12.07.2010)










